Filolog bez dyplomu muzycznego, który napisał muzykę do kilkudziesięciu polskich filmów i kilkuset spektakli teatralnych. Historia Jerzego Satanowskiego stawia pytanie, które pozostaje aktualne: skąd bierze się warsztat, jeśli nie z dyplomu?
Najważniejsze:
- Satanowski nie posiada gruntownego wykształcenia muzycznego i sam w wywiadach określa się mianem samouka.
- W jego dorobku znalazły się dziesiątki filmów fabularnych i kilkaset spektakli teatralnych, w tym „Dzień świra”, „Magnat”, „Siekierezada” oraz seriale „Ekstradycja” i „Boża podszewka”.
- Z Edwardem Stachurą łączyła go wieloletnia przyjaźń i współpraca twórcza, udokumentowana wydaną korespondencją.
- Jury gdyńskiego festiwalu wyróżniło go nagrodą specjalną dwukrotnie, za muzykę do filmów Andrzeja Domalika i Andrzeja Kondratiuka.
- Dokumenty z zasobu IPN pokazują, że każdy zagraniczny wyjazd artysty w epoce PRL wymagał odrębnej zgody stosownego departamentu ministerstwa.
Dlaczego filologia, nie konserwatorium?
Satanowski urodził się w Warszawie, dzieciństwo spędził w podwarszawskiej Opaczy, gdzie pobierał lekcje gry na skrzypcach, instrument jednak go nie pociągał. Sporadycznie sięgał po fortepian. Przełom nastąpił dopiero po przeprowadzce do ojca w Poznaniu, którą odbył jako czternastolatek. Nowe środowisko okazało się ważniejszym impulsem niż jakikolwiek program nauczania.
Po ukończeniu poznańskiego liceum im. Karola Marcinkowskiego w trybie wieczorowym wybrał filologię polską na tamtejszym uniwersytecie, nie zaś szkołę muzyczną. Ten wybór, pozornie zaskakujący, ma swoją logikę. Filologia uczy czytania tekstu warstwami, wyczulenia na rytm zdania i ciężar słowa. Jako student Satanowski pisał dla miesięcznika społeczno-kulturalnego „Nurt” recenzje teatralne, zanim jeszcze zaczął komponować. Wrażliwość dramaturgiczna, widoczna później w jego muzyce teatralnej, mogła formować się właśnie tam, przy analizie tekstu, a nie przy ćwiczeniu gam. Kompozytor z zapleczem literackim słyszy spektakl inaczej niż absolwent teorii muzyki: zaczyna od słowa, a dźwięk jest jego przedłużeniem.
Warto zapytać, czy taki model nie jest dziś rzadkością. Polska muzyka filmowa i teatralna w coraz większym stopniu pochodzi od absolwentów wydziałów kompozycji, ludzi doskonale przygotowanych technicznie, lecz niekoniecznie wrośniętych w tradycję literacką czy kabaretową. Satanowski reprezentuje typ artysty, który od dawna przestał być normą, a może nigdy nią nie był.
Estrada jako szkoła, zanim pojawił się teatr
Zanim Satanowski wszedł do teatru jako kompozytor, działał w zespołach „My” i „Następcy”, a w latach sześćdziesiątych pisał zarówno teksty piosenek, jak i muzykę dla zespołu „Tarpany”. Praktyka estradowa wymusza dyscyplinę, której żadna uczelnia nie zasymuluje skutecznie: utwór musi działać w ciągu kilku minut, musi działać na żywo i musi trafiać do różnych odbiorców jednocześnie. To twarda szkoła przystępności bez rezygnowania z jakości.
W 1972 r. ta droga doprowadziła go do pierwszej kompozycji teatralnej, muzyki do spektaklu opartego na tekstach Edwarda Stachury, którego poznał za pośrednictwem kolegi ze studiów, Wincentego Różańskiego.
Stachura: przyjaźń jako metoda pracy
Współpraca ze Stachurą to jeden z bardziej interesujących wątków biografii Satanowskiego z perspektywy polskiej kultury drugiej połowy XX wieku. Kompozytor stworzył muzykę do wierszy „Steda”, wpisując się w nurt poezji śpiewanej. Obu twórców połączyła przyjaźń, której dowodem jest zachowana korespondencja wydana pod tytułem „Biała lokomotywa”.
Współpraca ta powstawała poza oficjalnym obiegiem instytucjonalnym, nie jako projekt zamówiony przez teatr czy wytwórnię, lecz jako wynik osobistej relacji. Już po śmierci poety, w 1984 r. w Radomiu, odbyła się prapremiera spektaklu o tytule „Miłość, czyli życie, śmierć i zmartwychwstanie zaśpiewane: wypłakane i w niebo wzięte przez Edwarda Stachurę”. Satanowski wyraźnie traktował tę współpracę jako zobowiązanie, które nie wygasa wraz z życiem autora tekstów.
Paszport w realiach PRL: co mówią dokumenty IPN
W zasobie IPN zachowały się wnioski, które obrazują biurokratyczną codzienność artysty w Polsce Ludowej. W maju 1977 r. złożono podanie o umożliwienie Satanowskiemu wyjazdu do Austrii w celu pracy nad muzyką do sztuki Antoniego Czechowa „Mewa”. W październiku 1979 r. złożono kolejny wniosek, tym razem na wyjazd na Węgry. Każda zagraniczna współpraca artystyczna wymagała odrębnej procedury inicjowanej pismem do właściwego departamentu ministerstwa, nawet jeśli chodziło o kraj bloku wschodniego.
Kilkadziesiąt filmów: skala i wybrane tytuły
Satanowski skomponował muzykę do kilkudziesięciu filmów fabularnych. W polskich warunkach to dorobek lokujący go w ścisłej czołówce najaktywniejszych kompozytorów muzyki filmowej swojego pokolenia. Wśród szczególnie rozpoznawalnych tytułów znalazły się:
- „Magnat” Janusza Zaorskiego
- „Siekierezada” Witolda Leszczyńskiego
- „Dzień świra” Marka Koterskiego, z „Rapem żałobnym” w wykonaniu Marka Kondrata (istnieje też wersja śpiewana przez samego kompozytora); muzyka z tego filmu była w 2003 r. nominowana do Polskiej Nagrody Filmowej Orły
- „Schodami w górę, schodami w dół” Andrzeja Domalika, za muzykę do tego filmu Satanowski odebrał nagrodę specjalną jury w Gdyni w 1988 r.
- „Wrzeciono czasu” Andrzeja Kondratiuka, nagrodzone analogicznie w 1995 r.
Do tego dochodzą seriale, które wyznaczyły estetykę polskiej telewizji lat dziewięćdziesiątych: „Ekstradycja” i „Ekstradycja 2″ w reżyserii Wojciecha Wójcika oraz „Boża podszewka” Izabelli Cywińskiej.
Piosenki dla czołówki polskiej sceny
Równolegle z twórczością filmową i teatralną Satanowski pisał piosenki dla wykonawców o silnych, indywidualnych osobowościach artystycznych. Krystyna Janda zaśpiewała jego „Ekscentrycy” oraz „Zgadnij, kotku, co mam w środku” z filmu „Przesłuchanie”. Piotr Fronczewski wykonał „Ruszaj się, Bruno”, Emilian Kamiński, „Tylko z Tobą jestem sobą”, a Hanna Banaszak, „Wołanie Eurydyki” do tekstu Jonasza Kofty. Pisanie dla artystów tej klasy wymaga rozumienia, w jaki sposób konkretny głos i osobowość interpretacyjna niosą tekst, i tu właśnie widać literackie zaplecze kompozytora.
Reżyser, nie tylko kompozytor
Satanowski nie ograniczał swojej roli do dostarczania partytur na zamówienie reżyserów. Sam stał za realizacją spektakli: „Decadance” w 1987 r., „Nie żałuję według Agnieszki Osieckiej” w 1997 r., „Tuwim dla dorosłych” w 2011 r. oraz „Beksiński. Obraz bez tytułu”, wystawiony w 2016 r. w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Lista ta obejmuje kilka dekad i bardzo różne poetyki, od Osieckiej przez Tuwima po Beksińskiego, co świadczy o konsekwentnym zainteresowaniu formą łączącą słowo, obraz i muzykę w całość.
Nagrody i odznaczenia
Jury gdyńskiego festiwalu przyznało Satanowskiemu nagrodę specjalną dwukrotnie: za muzykę do filmów Domalika i Kondratiuka. Są to wyróżnienia środowiskowe, oceniane przez branżę, nie przez komisje urzędowe. Państwowe uznanie przyszło w postaci Krzyżu Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta w 2004 r. oraz Srebrnego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” w 2005 r.
FAQ: Jerzy Satanowski
Czy Satanowski naprawdę nie ma żadnego wykształcenia muzycznego?
Jak podaje Przystanek Historia, kompozytor nie posiada gruntownego wykształcenia muzycznego i sam w wywiadach określa się mianem samouka. Warsztat kształtował przez wieloletnią praktykę w zespołach estradowych, a następnie w teatrze i przy produkcjach filmowych. Jedyne studia, które ukończył, były filologiczne.
Czy samoucy mogą dziś liczyć na muzykę do dużych produkcji filmowych?
Przypadek Satanowskiego pokazuje, że droga bez dyplomu muzycznego była możliwa, i owocna, w polskim kinie i teatrze drugiej połowy XX wieku. Czy podobna ścieżka byłaby dziś realna, to pytanie, na które odpowiedź zależy od tego, jak bardzo środowisko filmowe premiuje weryfikowalne kwalifikacje formalne wobec udokumentowanego dorobku. Źródła dostępne dla niniejszego tekstu nie rozstrzygają tego zagadnienia, warto jednak stawiać je przy okazji biografii takich jak ta.
Co dokumenty IPN mówią o Satanowskim?
Zachowane wnioski paszportowe potwierdzają, że Satanowski ubiegał się o możliwość wyjazdu do Austrii w 1977 r. i na Węgry w 1979 r. w celach artystycznych. Dokumenty te są świadectwem systemu kontroli przepływu obywateli przez granicę, charakterystycznego dla PRL. Nie zawierają informacji o odmowie wydania dokumentów ani o innych formach inwigilacji kompozytora.
Które wyróżnienia mają największe znaczenie środowiskowe?
Z perspektywy branży filmowej największą wagę mają dwie nagrody specjalne jury gdyńskiego festiwalu, przyznane za muzykę do konkretnych filmów przez środowisko zawodowe. Odznaczenia państwowe, order i medal, potwierdzają uznanie instytucjonalne, lecz mają inny charakter niż ocena środowiskowa.
Fot. Sławek / Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.0)









