Eksperci z serwisu Sekurak przekazali we wtorek niepokojące informacje. Według najnowszych doniesień, w polskim systemie ochrony zdrowia doszło do masowego wycieku danych, który może dotyczyć nawet 2 400 000 pacjentów. Jak poinformował sam portal w aktualizacji opublikowanej 46 minut temu, incydent i sam wyciek zostały już potwierdzone.
Na ten moment specjaliści do spraw cyberbezpieczeństwa analizują otrzymaną próbkę wykradzionych baz i próbują ustalić, jaka dokładnie luka w systemie została przez hakerów wykorzystana. Nie ulega jednak wątpliwości, że mamy do czynienia z jednym z największych cyberataków na sektor medyczny w historii naszego kraju.
Kolejny potężny cios w polską ochronę zdrowia
Doniesienia Sekuraka budzą ogromne zaniepokojenie, zwłaszcza w świetle ostatnich, głośnych afer. To nie pierwszy raz, kiedy prywatność polskich pacjentów staje się łupem cyberprzestępców. Branża z pewnością wciąż pamięta gigantyczny atak na sieć laboratoriów ALAB z końca 2023 roku, w wyniku którego hakerzy upublicznili w darknecie wyniki szczegółowych badań dziesiątek tysięcy Polaków. Podobne ataki dotknęły w ostatnim czasie również takie instytucje jak Enel-Med czy systemy obsługujące placówki zdrowotne (np. Medyc).
Wycieki z placówek medycznych są klasyfikowane jako najgroźniejsze. Bazy te zawierają bowiem pełen pakiet wrażliwych danych. Oprócz standardowego ryzyka kradzieży tożsamości – poprzez ujawnienie numerów PESEL, pełnych adresów zamieszkania czy numerów dokumentów – w ręce przestępców trafiają najbardziej intymne szczegóły o stanie zdrowia, przebytych chorobach, a często nawet schorzeniach psychiatrycznych. Tego typu informacje otwierają furtkę do niezwykle wyrafinowanych prób szantażu celowanego.









