
Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przyznaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego, co ma umożliwić byłemu wiceministrowi sprawiedliwości powrót do Polski bez obawy o zatrzymanie. Informację przekazał jego pełnomocnik, mecenas Bartosz Lewandowski.
Romanowski ubiegał się o ten dokument, by móc stawić się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w sprawie dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie przestępczej o zorganizowanym charakterze oraz wpływanie na wyniki konkursów finansowanych ze środków tego funduszu. Lewandowski ocenił orzeczenie sądu słowami: „Moim zdaniem jest to bardzo mądra decyzja, zważywszy na fakt, że to postanowienie (…) jest w interesie także samej prokuratury, która może kontynuować śledztwo, jak pan Marcin Romanowski się stawi i będzie miał gwarancję, że nie będzie tymczasowo aresztowany”.
Postanowienie nabierze mocy prawnej po jego uprawomocnieniu lub upadnie, jeśli prokuratura skutecznie je zaskarży, wówczas sprawą zajmie się sąd drugiej instancji. Mecenas Lewandowski wyjaśnił: „W momencie uprawomocnienia się tego orzeczenia upada, mówiąc kolokwialnie, zarówno tymczasowe aresztowanie, Europejski Nakaz Aresztowania, list gończy i Marcin Romanowski będzie mógł bezpiecznie przyjechać do Polski”. Dodał także: „Jeżeli to postanowienie się uprawomocni, to ja nie mam wątpliwości, że Marcin Romanowski do Polski przyjedzie. To jest też i w jego interesie”. Warunkiem utrzymania listu żelaznego jest bieżące informowanie prokuratury o miejscu pobytu oraz powstrzymanie się od mataczenia. Romanowski ma odpowiadać z wolnej stopy, bez dozoru policyjnego.
Prokuratura sprzeciwiała się wnioskowi
Stanowisko Prokuratury Krajowej razem z aktami sprawy w wersji elektronicznej trafiło do sądu 18 sierpnia. W przesłanym piśmie prokuratura stwierdziła, że „brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego”. Jak wcześniej informował prokurator Przemysław Nowak, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Krajowej, prowadzący sprawę śledczy nie uzyskał potwierdzenia, że podejrzany faktycznie przebywa pod adresem, który sam wskazał, a jego własne oświadczenie w tej kwestii zostało uznane za niewystarczające. Prokurator zwrócił się jednocześnie do strony mołdawskiej o wsparcie prawne, by zweryfikować, czy Romanowski rzeczywiście przebywa w Tyraspolu.
Zdaniem prokuratury dotychczasowe zachowanie procesowe Romanowskiego „nie daje rękojmi” dochowania warunków listu żelaznego. Wskazano, że „kwestionował legalność działań organów”, opuścił najpierw Polskę, a potem Węgry, by uniknąć zatrzymania, oraz „publicznie deklarował brak zamiaru powrotu do kraju w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym”.
Droga od azylu na Węgrzech po Naddniestrze
Wcześniej, na wniosek śledczych, warszawski sąd wydał wobec Romanowskiego Europejski Nakaz Aresztowania oraz list gończy. W grudniu 2024 roku pojawiła się informacja o przyznaniu mu azylu politycznego na Węgrzech. Na początku lipca bieżącego roku podano jednak, że węgierskie władze cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróżne. Po zmianie rządu na Węgrzech w maju media przekazywały nieoficjalne doniesienia dotyczące miejsca jego pobytu.
Wniosek o list żelazny wraz z oświadczeniem o przebywaniu poza granicami Unii Europejskiej wpłynął do sądu 12 sierpnia. Przesyłkę nadano z Tyraspola w Naddniestrzu, separatystycznym regionie Mołdawii, który od konfliktu z lat dziewięćdziesiątych, dzięki wsparciu Rosji, funkcjonuje jako nieuznawane państwo. Premier Donald Tusk informował wówczas, że współpracujące z Polską służby regionu potwierdziły przebywanie posła Prawa i Sprawiedliwości „na 99 proc.” właśnie w Tyraspolu.
Fot. VV94 / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.








