Najważniejsze:
- 24 września przypada rocznica urodzin mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, cichociemnego i jednego z najsłynniejszych dowódców antykomunistycznej partyzantki na Lubelszczyźnie, ściganego przez szwadrony NKWD i UB.
- Skala operacyjna jego oddziału była wyjątkowa: od lutego do lipca 1944 r. przeprowadzono ponad 90 akcji zbrojnych przeciw Niemcom, co daje średnio kilkanaście uderzeń miesięcznie, tempo niespotykane w skali pojedynczego oddziału partyzanckiego.
- W rocznicę urodzin Dekutowskiego kwiaty na jego grobie w Panteonie-Mauzoleum na Powązkach złożył zastępca prezesa IPN.
- Szczątki Dekutowskiego odnaleziono w 2012 r. na tzw. Łączce, zidentyfikowano rok później, a uroczysty pochówek odbył się w 2015 r. Przez ponad sześćdziesiąt lat komuniści celowo ukrywali miejsce jego spoczynku.
- Za działalność bojową i konspiracyjną otrzymał m.in. Krzyż Walecznych, Virtuti Militari oraz pośmiertnie Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, to ostatnie odznaczenie przyszło ponad pół wieku po jego śmierci.
W dniu, w którym Hieronim Dekutowski przyszedł na świat, przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej złożył kwiaty na jego grobie w Panteonie-Mauzoleum na warszawskich Powązkach. To miejsce szczególne: spoczywają tu szczątki jednego z najbardziej rozpoznawalnych dowódców antykomunistycznego podziemia, przez dekady ukrywane przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa w bezimiennej mogile. Sam ten fakt mówi wiele o tym, jak bardzo komuniści obawiali się jego legendy nawet po śmierci, żywego ścigali całą machiną NKWD i UB, martwego starali się wymazać z pamięci zbiorowej poprzez anonimowy grób.
Żołnierze Wyklęci, kto to był i dlaczego walczyli?
Zanim wejdziemy w historię „Zapory”, warto nakreślić kontekst. Mianem Żołnierzy Wyklętych określa się żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych, którzy po 1944 r. zamiast złożyć broń kontynuowali walkę przeciwko sowieckiej dominacji i instalowanemu przez Moskwę komunistycznemu reżimowi. Władze delegalizowały ich struktury, ścigały siłami NKWD, UB, KBW i regularnego wojska, a schwytanych skazywały w pokazowych procesach na śmierć. Przez całą epokę PRL byli z historii wymazywani lub przedstawiani jako kryminaliści. Dekutowski był na Lubelszczyźnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najzaciekle poszukiwanych spośród nich, co czyni pytanie o źródła jego wyjątkowości tym bardziej uzasadnionym.
Droga przez pół Europy, co ukształtowało dowódcę
Przyszły major urodził się jesienią 1918 r. w Dzikowie, wsi stanowiącej dziś część Tarnobrzega, jako najmłodszy syn Jana i Marii z domu Sudackiej. Kształcił się w miejscowej szkole podstawowej, a następnie w państwowym gimnazjum noszącym imię Hetmana Jana Tarnowskiego, łącząc naukę z harcerstwem i szkolnym hufcem Przysposobienia Wojskowego. Plany dalszego kształcenia przekreśliła mobilizacja wywołana agresją na Polskę we wrześniu 1939 r.
Kilka dni po wybuchu wojny wyruszył ze swojego miasta w kierunku Lwowa. Dwunastego października dołączył do grupy wojskowych dowodzonej przez gen. Bronisława Ducha, z którą przez Skole i trudno dostępne rejony Karpat Wschodnich przedostał się na Węgry, a stamtąd przez Budapeszt i dalej, najpewniej Bałkanami i Włochami, do Francji. Pod koniec listopada 1939 r. wstąpił do Wojska Polskiego i trafił do 4. pułku piechoty 2. Dywizji Strzelców Pieszych. Po upadku Francji ewakuowano go do Wielkiej Brytanii, gdzie na początku 1941 r. z wyróżnieniem ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Dundee. Ta kilkunastomiesięczna tułaczka przez pół kontynentu, Karpaty, Budapeszt, Francja, Szkocja, była udziałem tysięcy polskich żołnierzy. Niewielu jednak wróciło do kraju w tak dramatyczny sposób: nocnym skokiem ze spadochronem nad okupowanym krajem.
Cichociemny numer 316, elita, która wróciła do piekła
Wiosną 1942 r. zgłosił się ochotniczo do służby w okupowanej Polsce. Po ukończeniu serii specjalistycznych kursów, dywersyjno-minerskiego, strzeleckiego, taktyki dywersyjnej i spadochronowego, w marcu 1943 r. został zaprzysiężony jako cichociemny, jeden z 316 żołnierzy, którzy w ten sposób trafili do Polski. Wyposażony w fałszywe dokumenty na obce nazwisko, przyjął pseudonim „Zapora”. W nocy z 16 na 17 września 1943 r. skoczył nad Polską w ramach operacji „Neon I”, lądując pod Wyszkowem. Jeszcze tego samego dnia dotarł do Warszawy, a w pierwszej połowie października 1943 r. trafił do Kedywu Okręgu AK Lublin, gdzie początkowo służył w oddziale działającym w lasach zwierzynieckich.
Cichociemni nie byli zwykłymi partyzantami, to żołnierze gruntownie przeszkoleni w sabotażu, minerowaniu i działaniach dywersyjnych, z zachodnioeuropejskim doświadczeniem bojowym. Ta kombinacja sprawiała, że tacy dowódcy jak „Zapora” potrafili prowadzić operacje o skali i precyzji niedostępnej dla oddziałów formowanych wyłącznie w warunkach konspiracji krajowej.
Kedyw na Lubelszczyźnie, kilkanaście akcji miesięcznie
Na początku stycznia 1944 r. objął dowództwo Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu Inspektoratu Rejonowego AK Lublin-Puławy. Tu pojawia się kwestia, która wymaga wyjaśnienia: IPN w oficjalnym biogramie podaje łącznie 83 akcje bojowe i dywersyjne przeprowadzone przez „Zaporę”, natomiast szczegółowy opis jego działalności wskazuje, że tylko w okresie od lutego do końca lipca 1944 r. na terenie powiatów lubelskiego i puławskiego oddział wykonał ponad 90 akcji zbrojnych wymierzonych w niemieckiego okupanta. Obie liczby najprawdopodobniej nie są sprzeczne, lecz odnoszą się do różnie zdefiniowanych kategorii i zakresów czasowych, cyfra 83 może obejmować wyłącznie akcje o określonym charakterze lub tylko wybrane etapy działalności, podczas gdy ponad 90 to bilans jednego konkretnego półrocza. Za „oficjalny” bilans IPN należy uznać liczbę 83, jako podaną wprost w syntetycznym opisie działalności dowódcy.
Czytaj także: Żołnierz, którego Beria pytał o sanki. Droga kpt. Iglewskiego przez Łubiankę, cichociemnych i komunistyczny sąd
Co te liczby oznaczają w praktyce? Sześć miesięcy aktywności od lutego do lipca 1944 r. i ponad 90 akcji to średnio ponad 15 uderzeń miesięcznie, tempo, które dla pojedynczego oddziału partyzanckiego jest wyjątkowe. Dla porównania: typowe oddziały Kedywu na innych terenach prowadziły kilka do kilkunastu akcji w skali miesiąca, często przy znacznie dłuższych przerwach wymuszonych sytuacją operacyjną. Wysoki rytm operacyjny „Zapory” wynikał zapewne z połączenia jego wyszkolenia cichociemnego, znajomości terenu i zdolności do szybkiej mobilizacji lokalnych zasobów ludzkich.
Podczas Akcji „Burza” Dekutowski kierował ochroną sztabu Okręgu Lubelskiego AK. Po wkroczeniu Armii Czerwonej latem 1944 r. rozwiązał oddział i ukrywał się przed aresztowaniem. W sierpniu z ponownie zmobilizowanymi żołnierzami podjął próbę dotarcia na pomoc walczącej Warszawie, jednak postawa wojsk sowieckich uniemożliwiła przekroczenie Wisły. Do końca roku ukrywał się na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.
Walka z nową okupacją, dlaczego „Zapora” był dla komunistów tak niebezpieczny
Represje NKWD i komunistycznego aparatu bezpieczeństwa skłoniły go do wznowienia działalności partyzanckiej na początku 1945 r. Cel był od początku bardzo konkretny: ochrona byłych żołnierzy jego oddziału przed aresztowaniami i fizyczną likwidacją. Nie walczył dla walki, walczył, bo alternatywą było wydanie swoich ludzi na śmierć lub wieloletnie więzienie. Ta lojalność wobec podkomendnych sprawiała, że wokół niego skupiały się kolejne grupy zagrożonych żołnierzy, co czyniło z niego naturalny węzeł całej sieci konspiracyjnej na Lubelszczyźnie.
Właśnie to mogło decydować o jego wyjątkowym statusie w oczach komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Nie był tylko jednym z wielu partyzanckich dowódców, był punktem scalającym rozproszonych żołnierzy podziemia, człowiekiem, do którego uciekali ludzie z rozbitych oddziałów i grup. Dopóki „Zapora” był na wolności, komuniści nie mogli liczyć na rozbicie podziemia na Lubelszczyźnie, każde uderzenie w poszczególne oddziały prowadziło do ich konsolidacji wokół niego.
Pierwszą większą potyczkę po wznowieniu działalności oddział stoczył w lutym 1945 r. we wsi Wał w powiecie krasnostawskim, wyprowadzając żołnierzy z okrążenia zastawionego przez NKWD i UB. W kolejnych miesiącach zgrupowanie rosło: dołączyła do niego m.in. grupa dezerterów z Ludowego Wojska Polskiego pod dowództwem ppor. Romana Sochala „Juranda” oraz oddział ppor. Stanisława Łukasika „Rysia”. Wiosną 1945 r. ludzie „Zapory” opanowali posterunek MO w Kraśniku, a wspólnie z oddziałami Tadeusza Kuncewicza „Podkowy” i Tadeusza Borkowskiego „Mata” zajęli Janów Lubelski, rozbijając tamtejsze więzienie i uwalniając kilkanaście osób. Wiosną i latem 1945 r. podkomendni Dekutowskiego rozbili kolejne posterunki MO w kilku miejscowościach, w tym w Bełżycach, Urzędowie, Józefowie i Kazimierzu Dolnym. W czerwcu 1945 r. stanął na czele wszystkich oddziałów partyzanckich na Lubelszczyźnie i awansował na kapitana.
Amnestia ogłoszona latem 1945 r. skłoniła do ujawnienia się blisko 200 jego żołnierzy, w tym bliskiego współpracownika Stanisława Wnuka „Opala”. Sam Dekutowski, głęboko nieufny wobec komunistycznych władz, pozostał w konspiracji. Rozwiązał oddziały, zachowując jednak szczątkową strukturę organizacyjną. Jesienią 1945 r. z kilkunastoma podkomendnymi podjął próbę przedostania się do alianckiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Po dziesięciodniowej wędrówce przez Czechosłowację wrócił do Polski z transportem repatriantów. Na przełomie listopada i grudnia 1945 r. odtworzone zgrupowanie podporządkował Inspektoratowi Lubelskiemu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Jego nieufność wobec komunistycznych obietnic okazała się uzasadniona, wielu spośród żołnierzy, którzy skorzystali z amnestii i się ujawnili, zostało później aresztowanych.
Aresztowanie i śmierć, koniec polowania
Komunistyczny aparat bezpieczeństwa przez lata bezskutecznie tropił „Zaporę”, który uchodził za jednego z najbardziej poszukiwanych i najniebezpieczniejszych dowódców podziemia na Lubelszczyźnie. W końcu jednak machina NKWD i UB dopadła go. Dekutowski został aresztowany, skazany w pokazowym procesie i zamordowany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa w 1949 r. Po co najmniej czterech latach nieprzerwanych działań zbrojnych po zakończeniu II wojny światowej.
Łączka, powrót z niebytu po sześciu dekadach
Przez ponad sześćdziesiąt lat komuniści skutecznie ukrywali, gdzie spoczywają szczątki Dekutowskiego i jego żołnierzy. Odnaleziono je latem 2012 r. w trakcie ekshumacji prowadzonych przez IPN w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, miejscu dziś powszechnie znanym jako „Łączka”. Identyfikację, przeprowadzoną przez naukowców z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, ogłoszono publicznie w sierpniu 2013 r. na konferencji prasowej w Warszawie. We wrześniu 2015 r. major wraz ze swoimi żołnierzami spoczął w Panteonie-Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. To, że przez ponad sześć dekad aparat komunistyczny zdołał ukryć miejsce jego spoczynku, jest samo w sobie wymownym świadectwem skali strachu, jaki wzbudzała jego pamięć, i determinacji, z jaką próbowano tę pamięć zgasić.
Odznaczenia, uhonorowany z wieloletnim opóźnieniem
| Rok nadania | Odznaczenie | Uwagi |
|---|---|---|
| 1945 | Krzyż Walecznych | Nadany za życia |
| 1964 (antydatowany na 1948) | Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 12660) | Antydatowanie sugeruje celowe wstrzymanie odznaczenia przez władze komunistyczne |
| 2007 | Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski | Nadany pośmiertnie, ponad pół wieku po śmierci |
Virtuti Militari antydatowano na rok 1948, co oznacza, że w rzeczywistości przez niemal dwie dekady władze komunistyczne wstrzymywały odznaczenie należne człowiekowi, którego skazały na śmierć i starały się wymazać z pamięci. Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dotarł do niego, pośmiertnie, dopiero po przemianach demokratycznych, w 2007 r.
Najczęściej zadawane pytania
Jak długo „Zapora” walczył po zakończeniu II wojny światowej?
Dekutowski wznowił działalność partyzancką na początku 1945 r., gdy stało się jasne, że Armia Czerwona pozostanie w Polsce jako siła okupacyjna. Walczył aż do aresztowania i zginął w 1949 r. Jego antykomunistyczna działalność zbrojna trwała zatem co najmniej cztery lata po kapitulacji Niemiec.
Dlaczego „Zapora” nie skorzystał z amnestii w 1945 r.?
Dekutowski był głęboko nieufny wobec komunistycznych władz i ich obietnic. Choć amnestia ogłoszona latem 1945 r. skłoniła do ujawnienia się blisko 200 jego żołnierzy, sam dowódca tej drogi nie wybrał, rozwiązał oddziały, ale zachował szczątkową strukturę konspiracyjną i jesienią 1945 r. podjął nawet próbę przedostania się do alianckiej strefy w Niemczech. Jego sceptycyzm okazał się uzasadniony: wielu spośród żołnierzy, którzy się ujawnili, zostało później mimo to aresztowanych.
Czy pojmano go przez donosicielstwo?
Źródło IPN nie podaje szczegółów dotyczących okoliczności aresztowania Dekutowskiego. Wiadomo jedynie, że komunistyczny aparat bezpieczeństwa przez lata bezskutecznie go tropił, a w końcu go schwytał. Szczegóły operacji pozostają poza zakresem dostępnych tu materiałów.
Ilu żołnierzy liczył jego oddział?
Źródło IPN nie podaje precyzyjnej liczebności zgrupowania w poszczególnych fazach działalności. Wiadomo, że w szczytowym momencie do jego oddziałów należeli m.in. żołnierze z grupy dezerterów z Ludowego Wojska Polskiego, oddział „Rysia” oraz kilkanaście innych osób, z którymi jesienią 1945 r. próbował przebić się do Niemiec. Blisko 200 żołnierzy ujawniło się podczas amnestii latem 1945 r., co daje przybliżony obraz skali zgrupowania w tamtym okresie.
Kim byli cichociemni i co wyróżniało ich spośród innych żołnierzy podziemia?
Cichociemni to elitarna formacja żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy po przejściu specjalistycznych kursów dywersyjnych, strzeleckich i spadochronowych byli nocami przerzucani do okupowanej Polski. Łącznie zrzucono ich 316. Ich zachodnie wyszkolenie, szczególnie w zakresie sabotażu i minerstwa, sprawiało, że jako dowódcy oddziałów podziemnych dysponowali umiejętnościami niedostępnymi dla partyzantów formowanych wyłącznie w warunkach krajowych.
Co to jest Panteon-Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych na Powązkach?
To miejsce pochówku żołnierzy antykomunistycznego podziemia, których szczątki odnaleziono podczas ekshumacji prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Dekutowski i jego żołnierze spoczęli tam we wrześniu 2015 r. Ponad sześćdziesiąt lat po tym, jak komunistyczny aparat bezpieczeństwa ukrył miejsce ich pochówku w bezimiennej mogile.








