
Minionej nocy w rejonie Lublina mogło dojść do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Mieszkańcy zgłaszali policji odgłos przelatującego, głośnego obiektu nad Zalewem Zemborzyckim, a wojsko skierowało w okolicę naziemne patrole poszukiwawcze.
Pierwsze zgłoszenia trafiły na policję około godziny drugiej w nocy. Jak relacjonowała w rozmowie z TVN24 oficer prasowa lubelskiej komendy wojewódzkiej, nadkomisarz Anna Kamola, świadkowie informowali, że nad okolicami Zalewu Zemborzyckiego słychać było dźwięk lecącego, głośnego obiektu. Do policji w Lublinie wpłynęły trzy takie zgłoszenia. Niemal w tym samym czasie podobny sygnał odnotowano też w powiecie łęczyńskim, gdzie skierowano osobny patrol.
Brak śladów wybuchu czy upadku
Z relacji przekazanych funkcjonariuszom nie wynikało, by cokolwiek spadło na ziemię lub eksplodowało. Nadkomisarz Kamola podkreśliła, że zgłoszenia nie wskazywały, „aby coś spadło, wybuchło, nie było słychać żadnego huku czy wybuchu, tylko przelatywanie głośnego niezidentyfikowanego obiektu”. Żadna z informacji przekazanych przez mieszkańców nie została jak dotąd potwierdzona przez służby.
Wojsko przeszukuje teren na południe od Lublina
Sprawą zajęło się Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, które w serwisach społecznościowych przekazało, że uruchomiono procedury mające wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Na obszar położony na południe od Lublina wysłano naziemny zespół poszukiwawczo-ratowniczy z Wojsk Obrony Terytorialnej, którego zadaniem jest odnalezienie ewentualnego miejsca, w którym mógł upaść obiekt. Do działań włączyły się także policja i Żandarmeria Wojskowa.
Prowadzone czynności mają doprowadzić do zweryfikowania sygnału zarejestrowanego przez systemy radiolokacyjne oraz zestawienia go z relacjami okolicznych mieszkańców, tak by ustalić, z czym faktycznie mieli do czynienia świadkowie. Wojskowi nie wykluczają, że zarejestrowany sygnał mógł mieć źródło w zjawiskach lub anomaliach pogodowych. Dowództwo zaznaczyło, że na obecnym etapie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a sytuacja jest stale obserwowana. Zapowiedziano, że szczegóły zostaną podane po zakończeniu czynności sprawdzających.
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, podpułkownik Jacek Goryszewski, poinformował TVN24, że obecnie analizowane są równolegle dwa źródła informacji: zgłoszenia mieszkańców przekazane policji oraz zapisy z wojskowych systemów radiolokacyjnych. Dopiero ich zestawienie ma pozwolić na jednoznaczne określenie charakteru zdarzenia.
W tle rosyjski atak na Ukrainę
Zgłoszenia z Lublina i powiatu łęczyńskiego zbiegły się w czasie z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę. Nad ranem, o godzinie 6:29, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało komunikat dla mieszkańców województwa lubelskiego, informując o trwającym ataku rosyjskim na terytorium Ukrainy oraz o tym, że w przestrzeni powietrznej Rzeczpospolitej operuje polskie lotnictwo. Mieszkańców poproszono o oczekiwanie na dalsze komunikaty. Alert odwołano niespełna pół godziny później, o 6:53, gdy RCB przekazało, że atak na Ukrainę dobiegł końca i na terenie Polski nie ma zagrożenia.
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.








