Sachajko wzywa prawicę do wspólnej listy w wyborach do Sejmu. Poseł zasynął z noszenia inteligentnych okularów

0
52
ELIGERE.PL | Poseł Jarosław Sachajko w swoich inteligentnych okularach na sejmowej mównicy. Foto: YT (screen)
ELIGERE.PL | Poseł Jarosław Sachajko w swoich inteligentnych okularach na sejmowej mównicy. Foto: YT (screen)

Słynący z noszenia inteligentnych okularów chińskiej produkcji Jarosław Sachajko, przewodniczący koła Demokracja Bezpośrednia, apeluje, aby ugrupowania określane jako prawicowe i centroprawicowe wystartowały w nadchodzących wyborach parlamentarnych z jednej wspólnej listy do Sejmu. W rozmowie na antenie Radia Wnet, prowadzonej przez Grzegorza Milko, poseł mówił o sytuacji opozycji przed głosowaniem do obu izb parlamentu, które odbędzie się w przyszłym roku.

Postulat jednej listy

Zdaniem Sachajki ugrupowania, które nazywa prawicowymi, nie mają realnej szansy pokonać Donalda Tuska, jeżeli pójdą do urn osobno, w czterech różnych komitetach. Poseł zwrócił uwagę, że premierowi, przy wsparciu przychylnych mu mediów, udaje się skutecznie sterować debatą publiczną, mimo że rządy jego koalicji ocenia jako słabe. W tym samym czasie środowiska prawicowe i centroprawicowe koncentrują się, jego zdaniem, głównie na wzajemnych sporach.

Sachajko uważa, że dotychczasowe ustalenia idące w kierunku wspólnego startu do Senatu to za mało. Jego zdaniem porozumienie wyborcze powinny zawrzeć ugrupowanie kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego, Konfederacja Mentzena i Bosaka, Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, i to nie tylko w wyborach do Senatu, lecz przede wszystkim do Sejmu. Poseł postuluje, by te środowiska już teraz zaczęły rozmawiać o wspólnym programie oraz celach ewentualnego rządu po odsunięciu Tuska od władzy i z taką ofertą wyszły do wyborców.

Argument metody d’Hondta

Sachajko odwołał się do własnych wyliczeń dotyczących podziału mandatów w poszczególnych okręgach. Przypomniał, że metoda d’Hondta, według której przelicza się głosy na mandaty w wyborach do Sejmu, premiuje większe komitety, co oznacza, że rozbicie głosów prawicowego elektoratu działa na korzyść Koalicji Obywatelskiej. Za szczególnie ryzykowny uznał samodzielny start Rozwoju Plus, który przy kilkuprocentowym poparciu mógłby uzyskać niewiele mandatów, zwłaszcza w mniejszych okręgach wyborczych.

„Prawica musi pójść na jednej liście, nie tylko do Senatu, ale również do Sejmu, bo inaczej jest ogromne prawdopodobieństwo, prawie graniczące z pewnością, że większość będzie miał premier Tusk”, stwierdził poseł.

Sachajko ocenił też, że jeśli Donald Tusk utrzyma się przy władzy na kolejną kadencję, to wprowadzi do Polski pakt migracyjny i walutę euro, a narracja będzie taka, że wymaga tego pogarszająca się sytuacja finansowa. „Bez Sejmu w rękach prawicy Polska niestety utraci suwerenność. To się w tej chwili dzieje po kawałeczku”, powiedział poseł.

Miejsce dla Korony Brauna

Poseł opowiedział się za porozumieniem obejmującym wszystkie główne środowiska opozycyjne, zaliczane do obozu prawicowego i centroprawicowego, w tym Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Skrytykował wzajemne ataki polityków poszczególnych ugrupowań, wskazując w szczególności na krytykę Grzegorza Brauna i jego partii ze strony Mateusza Morawieckiego i jego otoczenia. W ocenie Sachajki rywalizacja między tymi środowiskami prowadzi do pogłębiania podziałów, na czym zyskuje koalicja rządząca Donalda Tuska.

Inteligentne okulary na sejmowej mównicy

To tyle, jeśli chodzi o najświeższy pomysł szefa koła poselskiego Demokracja Bezpośrednia. Dotychczas wsławił się on jednak czymś zupełnie innym, niż śmiałe koncepcje polityczne.

Jarosław Sachajko podczas wystąpień w Sejmie korzysta z inteligentnych okularów, które wyświetlają tekst bezpośrednio przed oczami użytkownika. Urządzenie ma ułatwiać odczytywanie przygotowanych wypowiedzi, ale jego pochodzenie i możliwości technologiczne stały się przedmiotem dyskusji o bezpieczeństwie danych oraz cyfrowych wpływach Chin. Sam poseł nie widzi powodu do niepokoju.

Nie kartka, nie telefon i nie tradycyjny prompter ustawiony przed mównicą. Jarosław Sachajko sięgnął po rozwiązanie, które jeszcze niedawno mogło kojarzyć się z filmami science fiction. Podczas sejmowych wystąpień korzysta z inteligentnych okularów, na których wyświetlany jest tekst przemówienia lub zgłaszanego wniosku formalnego. Sprawa zwróciła uwagę internautów i mediów, a w ślad za nią pojawiły się pytania o bezpieczeństwo tego rodzaju urządzeń.

Tekst przed oczami, sterowanie za pomocą pierścienia

Jak opisał portal Money.pl, okulary używane przez posła zostały zidentyfikowane przez internautów jako model Even Realities G2, produkowany przez chińską firmę. Urządzenie wyposażono w niewielkie wyświetlacze, dzięki którym użytkownik może odczytywać tekst bez konieczności patrzenia na kartkę czy ekran telefonu. Przewijanie treści odbywa się przy użyciu specjalnego pierścienia sterowanego ruchami palca.

Sachajko nie ukrywa, że korzysta z przygotowanych wcześniej wypowiedzi. W rozmowie z reporterem TVN24 tłumaczył, że okulary są dla niego wygodniejsze niż czytanie z kartki lub telefonu, między innymi ze względu na wadę wzroku. Według relacji TVN24 poseł zapłacił za nie około 3,2 tys. zł, a dodatkowy pierścień kosztował około 1,2 tys. zł.

Samo korzystanie z elektronicznego promptera nie jest jednak sednem kontrowersji. Pytanie dotyczy tego, jakie funkcje ma urządzenie, jakie informacje przetwarza i na jakich zasadach odbywa się ich przesyłanie.

„Przecież za to biorą pieniądze”

Sachajko zdystansował się od obaw o możliwość wykorzystania okularów do celów szpiegowskich. Wypowiadając się dla Polskiej Agencji Prasowej, odwołał się do odpowiedzialności ministrów zajmujących się bezpieczeństwem i cyfryzacją.

– Jakbym powiedział, że szczególnie mocno ufam ministrowi Krzysztofowi Gawkowskiemu lub ministrowi Tomaszowi Siemoniakowi, to może bym przesadził. Podejrzewam jednak, że jeśli byłoby jakiekolwiek tego rodzaju zagrożenie, jeden z tych panów poinformowałby o tym Polaków. Przecież za to biorą pieniądze – powiedział poseł.

Parlamentarzysta argumentował również, że chińskie podzespoły i produkty są obecne w wielu powszechnie używanych urządzeniach elektronicznych. Zaznaczał, że korzysta z nowoczesnych technologii i oczekiwałby konkretnego komunikatu ze strony właściwych ministrów, gdyby pojawiły się informacje o rzeczywistym zagrożeniu.

Takie stanowisko przenosi dyskusję na istotny grunt: czy użytkownik powinien samodzielnie oceniać ryzyko związane z urządzeniem, czy też odpowiedzialność za ostrzeganie przed zagrożeniami spoczywa przede wszystkim na instytucjach państwowych? W praktyce znaczenie mają oba elementy — zarówno świadomość użytkownika, jak i rzetelne, oparte na dowodach komunikaty odpowiednich służb.

Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj