Hołd ruski i zdobycie Moskwy. Dlaczego Polska zapomniała o szczycie swojej potęgi?

0
79

29 października 1611 roku przed królem Zygmuntem III Wazą stanęli zdetronizowany car Wasyl Szujski i jego bracia. Hołd ruski stał się symbolem potęgi Rzeczypospolitej, która wkroczyła do Moskwy i stanęła przed szansą na trwałą zmianę układu sił w Europie. Dlaczego jedno z największych zwycięstw w naszej historii pozostaje tak mało obecne w powszechnej świadomości? O tym opowiada Adam Gucwa.

Hołd ruski – symbol zwycięstwa Rzeczypospolitej

Historia Polski obfituje w wielkie zwycięstwa, które na trwałe zapisały się w dziejach Europy. Wśród nich szczególne miejsce zajmują wydarzenia z początku XVII wieku, gdy Rzeczpospolita wykorzystała kryzys wewnętrzny państwa moskiewskiego i znalazła się u szczytu swojej potęgi militarnej oraz politycznej.

Jak przypomina Adam Gucwa, 29 października 1611 roku doszło do wydarzenia znanego jako hołd ruski, uwiecznionego później na słynnym obrazie Jana Matejki. Przed królem Zygmuntem III Wazą pokłonili się Wasyl Szujski, były car moskiewski, oraz jego bracia. Był to symboliczny obraz triumfu polskiego oręża nad państwem, które już niedługo później miało stać się jednym z najgroźniejszych przeciwników Rzeczypospolitej.

„Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego tak interesujący okres i tak interesujące i wielkie wydarzenia w naszej historii są tak mało pamiętane” – zauważa Gucwa.

Od prywatnej wyprawy do wielkiej polityki

Początki wydarzeń, które doprowadziły polskie wojska do Moskwy, były zaskakujące. Jak opowiada Gucwa, wszystko zaczęło się od przedsięwzięcia prywatnego, związanego z postacią Dymitra Samozwańca, podającego się za syna Iwana IV Groźnego.

Wsparcia udzielił mu wojewoda sandomierski Jerzy Mniszech, którego córka Maryna została żoną Dymitra. Wyprawa, początkowo oparta na prywatnym finansowaniu i ambicjach politycznych, wpisała się w głęboki kryzys państwa moskiewskiego, później określany mianem wielkiej smuty.

Po śmierci Borysa Godunowa i kolejnych przewrotach Dymitr zdobył tron, lecz wkrótce został zamordowany. Następnie pojawił się kolejny pretendent, a sytuacja w Moskwie ponownie stała się niestabilna.

W tym momencie do gry wkroczyła Rzeczpospolita. Konflikt przestał być wyłącznie prywatną wyprawą, a stał się częścią szerszej politycznej i militarnej rozgrywki o przyszłość państwa moskiewskiego.

Żółkiewski, Kłuszyn i droga do Moskwy

Przełomowym momentem kampanii była bitwa pod Kłuszynem z 1610 roku. Wojska dowodzone przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego pokonały znacznie liczniejsze siły przeciwnika, otwierając Polakom drogę do stolicy państwa moskiewskiego.

Polskie oddziały wkroczyły do Moskwy, a w 1611 roku po długim oblężeniu zdobyto również Smoleńsk. Rzeczpospolita znalazła się w sytuacji, która stwarzała możliwość zasadniczego przekształcenia stosunków politycznych w tej części Europy.

Jak podkreśla Gucwa, rosyjscy bojarzy zwrócili się do polskiego króla i szlachty z propozycją osadzenia na tronie moskiewskim królewicza Władysława, syna Zygmunta III Wazy. Rozważano w ten sposób unię personalną, która mogłaby połączyć oba państwa pod berłem jednego monarchy.

Nie chodziło więc wyłącznie o zwycięstwo militarne. Stawką była przyszłość całego regionu, a powodzenie planów dynastycznych mogło doprowadzić do trwałej zmiany układu sił między Rzecząpospolitą a Moskwą.

Lisowczycy – druga legenda polskiego oręża

W nagraniu pojawia się również mniej znany wątek związany z rozwojem polskiej sztuki wojennej. Obok husarii, rozsławionej dzięki swoim spektakularnym szarżom, w czasie wojen moskiewskich ukształtowała się formacja, która budziła strach na rozległych obszarach Europy – lisowczycy.

Ich nazwa pochodzi od Aleksandra Lisowskiego, oficera i dowódcy związanego z walkami na wschodzie. Oddziały te wyróżniały się dużą mobilnością, szybkością przemarszu i zdolnością do prowadzenia dalekich rajdów. Działały bez ciężkiego taboru, dzięki czemu mogły przemieszczać się sprawniej niż wiele innych formacji wojskowych.

„Tworzy się nowa polska lekka kawaleria. Lisowczycy poruszający się bez taborów, bardzo szybcy, sprawni, przerażający” – opisuje Gucwa.

Ich działalność przyniosła im rozgłos, ale również złą sławę związaną z grabieżami i brutalnością działań. Lisowczycy stali się formacją budzącą skrajne emocje, a ich obecność w kolejnych konfliktach europejskich sprawiła, że o polskiej lekkiej kawalerii mówiono daleko poza granicami Rzeczypospolitej.

Gucwa zwraca uwagę, że historia tej formacji, podobnie jak dzieje wojny polsko-moskiewskiej, wciąż pozostaje stosunkowo mało obecna w popularnej opowieści o polskiej przeszłości. Wśród książek poświęconych tej tematyce wymienia publikację Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego o lisowczykach oraz cykl powieściowy Zygmunta Korkozowicza „Jeźdźcy Apokalipsy”.

Niewykorzystana szansa i utrata Moskwy

Triumf nie okazał się trwały. Polska załoga utrzymywała się na Kremlu i w Moskwie, jednak jej sytuacja stopniowo się pogarszała. Problemy z zaopatrzeniem, brak odpowiednich posiłków oraz konflikty polityczne w Rzeczypospolitej osłabiały możliwości dalszego utrzymania miasta.

W 1612 roku polski garnizon skapitulował. Wydarzenie to zakończyło okres polskiej obecności wojskowej w Moskwie, a kryzys państwa moskiewskiego stopniowo ustępował miejsca odbudowie jego struktur. W 1613 roku na tronie zasiadł Michał Romanow, zapoczątkowując dynastię, która przez kolejne stulecia odgrywała kluczową rolę w historii Rosji.

Zdaniem Gucwy porażka w utrzymaniu zdobyczy była konsekwencją nie tylko problemów militarnych, ale również wewnętrznych sporów i rywalizacji politycznej.

„Bardzo szkoda, że nie udało się wykorzystać tego politycznie i przekuć w jakiś dłuższy sukces” – podkreśla.

To właśnie w tym punkcie opowieść o wielkim zwycięstwie zmienia się w refleksję nad polską historią. Sukces militarny nie został przełożony na trwałe rozwiązanie polityczne, a Rzeczpospolita nie zdołała utrzymać pozycji, którą wypracowała w czasie wielkiej smuty.

Rosyjska pamięć o klęsce, polskie zapomnienie

W nagraniu Gucwa zestawia sposób, w jaki wydarzenia z początku XVII wieku funkcjonują w polskiej i rosyjskiej pamięci historycznej. W Rosji kapitulacja polskiej załogi i koniec jej obecności w Moskwie stały się elementem państwowej narracji historycznej. Dzień Jedności Narodowej, obchodzony 4 listopada, nawiązuje do wyparcia polsko-litewskich wojsk z Moskwy w 1612 roku.

W rosyjskiej kulturze popularnej temat ten był również wykorzystywany w filmie „1612”, przedstawiającym wydarzenia z perspektywy rosyjskiej opowieści o odzyskaniu stolicy.

Tymczasem w Polsce – jak zauważa Gucwa – pamięć o zdobyciu Moskwy, hołdzie ruskim i możliwościach politycznych, które otworzyły się przed Rzecząpospolitą, pozostaje ograniczona. Na taki stan rzeczy wpływały między innymi późniejsze doświadczenia zaborów, a także dominacja narracji skupionych na klęskach i utracie niepodległości.

Historia zwycięstw nie powinna jednak znikać w cieniu późniejszych tragedii. Przypominanie o sukcesach nie oznacza pomniejszania błędów czy przemilczania kosztów wojny. Pozwala natomiast lepiej zrozumieć, jaką pozycję Polska zajmowała w Europie i jakie możliwości rzeczywiście miała w przeszłości.

Lekcja historii, o której warto pamiętać

Najważniejszym przesłaniem wystąpienia jest potrzeba głębszego przyjrzenia się okresowi, w którym Rzeczpospolita potrafiła skutecznie prowadzić działania militarne daleko poza własnymi granicami, wpływać na losy sąsiadów i stawać przed szansą na zasadniczą przebudowę regionalnego układu sił.

„Warto wrócić do tych czasów i wyciągnąć pewne wnioski” – mówi Gucwa.

I dodaje, że historia przypomina o zmienności politycznej potęgi. Państwa, które dziś wydają się silne, mogą znaleźć się w głębokim kryzysie, a narody, które w przeszłości odnosiły wielkie zwycięstwa, mogą utracić wypracowaną pozycję, jeśli nie potrafią przekuć sukcesów w długofalową strategię.

Opowieść o hołdzie ruskim nie jest zatem wyłącznie wspomnieniem dawnej chwały. To również historia zmarnowanej szansy, wewnętrznych podziałów i konsekwencji politycznej krótkowzroczności.

Dlatego warto pamiętać nie tylko o polskich klęskach, ale również o czasach, gdy to polskie wojska wkraczały do Moskwy, a losy państwa moskiewskiego zależały od decyzji podejmowanych w Rzeczypospolitej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj