Pod koniec września doszło do pożaru naziemnej stacji bazowej systemu Starlink w Woli Krobowskiej. Placówka ta dostarcza łącze internetowe mieszkańcom sporego obszaru naszej części kontynentu, sięgającego Europy Środkowo-Wschodniej. Strażacy już na miejscu wskazywali, że wiele okoliczności przemawia za celowym podpaleniem. Poinformował o tym szef MSWiA, Marcin Kierwiński, dodając, że wspólna akcja polskiej Policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prowadzona we współpracy z niemieckimi służbami, zakończyła się ujęciem w Niemczech dwóch mężczyzn z tureckim obywatelstwem.
Dowody i zarzuty
Zatrzymanym postawiono zarzuty dywersji i sabotażu na rzecz obcego wywiadu. Gen. insp. Marek Boroń, Komendant Główny Policji, ocenił, że „wszystkie dowody, które dzisiaj zebraliśmy, jasno wskazują na konkretny akt dywersji”.
Jak relacjonował Boroń, śledczy zrekonstruowali sposób, w jaki sprawcy przygotowali podpalenie, a następnie opuścili teren zdarzenia, i zabezpieczyli nagrania dokumentujące te działania. Sprawą zajmował się specjalny zespół powołany do ustalenia osób odpowiedzialnych za atak. Zatrzymani Turcy oczekują obecnie na przekazanie stronie polskiej.
Rosyjski wątek czy imaginacja władzy?
Zdaniem Tomasza Siemoniaka, ministra koordynatora służb specjalnych, nie ma wątpliwości , że za sabotażem stoją rosyjskie służby, które coraz częściej wykorzystują do takich zadań osoby powiązane ze światem przestępczym, unikając angażowania własnych obywateli.
Nie ma jednak pewności, czy można wierzyć w te sugestie, tym bardziej że praktycznie w każdej sytuacji zagrożenia państwa rząd wskazuje rozyjskie źródło ich pochodzenia.
I daltego nie powinno dziwić, że Donald Tusk, komentując zatrzymanie, stwierdził: „To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości”.
Wszystkiemu winna jest Rosja?
Także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz już w lipcu ostrzegał przed eskalacją działań hybrydowych wymierzonych w Polskę, wskazując na zakłócanie sygnału GPS, akcje dywersyjne oraz prowokacje z użyciem dronów, w tym ukraińskich statków powietrznych przejętych wcześniej przez Rosję.
Jego zdaniem tego rodzaju incydenty mogą godzić nie tylko w Polskę, ale też w inne państwa wschodniej flanki NATO, takie jak kraje bałtyckie, Finlandia czy Rumunia.
We wrześniu ABW apelowało o zwracanie uwagi na nietypowe zdarzenia, zaznaczając w komunikacie, że „nie każda nietypowa sytuacja oznacza zagrożenie, ale każda może być elementem większej układanki”.
Dodajmy, że ciągłe stawianie tezy o rosyjskim sprawstwie wszelkiego zła w Polsce powoduje, że coraz trudniej przekonać jest kogokolwiek, iż tak faktycznie jest.
Fot. Official SpaceX Photos / Wikimedia Commons (CC0)
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.









