Piąty w tym miesiącu alert RCB po rosyjskim ataku na Ukrainę

0
111
ELIGERE.PL | „Wstępnie ustalono, że obiekt wszedł w przestrzeń powietrzną Litwy z terytorium Polski. Skontaktowałem się już z polskim ministrem obrony i poprosiłem o współpracę w celu wspólnego zbadania tego incydentu”. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pixabay
ELIGERE.PL | „Wstępnie ustalono, że obiekt wszedł w przestrzeń powietrzną Litwy z terytorium Polski. Skontaktowałem się już z polskim ministrem obrony i poprosiłem o współpracę w celu wspólnego zbadania tego incydentu”. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pixabay

W ciągu ostatnich tygodni Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało kolejne alerty związane z rosyjskimi uderzeniami na Ukrainę i reakcją polskiego lotnictwa. Ostatni taki komunikat pojawił się we wtorek, 19 października. We wszystkich przypadkach wojsko informowało, że działania mają charakter prewencyjny, a do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nie doszło.

We wtorek, 19 października, Rosja przeprowadziła kolejny atak powietrzny na Ukrainę, a w polskiej przestrzeni powietrznej ponownie operowały myśliwce Wojska Polskiego. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa o godzinie 13:16 wysłało alert do mieszkańców województwa lubelskiego, informując o trwającym ataku i obecności polskiego lotnictwa w powietrzu. Przed godziną 14 RCB podało, że atak na Ukrainę się zakończył i na terenie Polski nie odnotowano zagrożenia.

Napięcie na wschodniej granicy

  • 24 września: polskie siły powietrzne przez siedem godzin zabezpieczały przestrzeń powietrzną kraju, gdy Rosja przeprowadziła zmasowany atak dronów na Ukrainę.
  • 28 września: w województwie lubelskim zawyły syreny alarmowe, a dron spadł po ukraińskiej stronie przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
  • Poniedziałek rano: ruch cywilny na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie został czasowo zawieszony, a polskie samoloty bojowe wystartowały w reakcji na rosyjskie uderzenie na Ukrainę.
  • 19 października: kolejny alert RCB dla województwa lubelskiego, polskie lotnictwo ponownie w powietrzu.

Siedmiogodzinna akcja pod koniec września

24 września doszło do jednej z dłuższych tego typu interwencji. Rosja przeprowadziła wówczas zmasowany atak dronów, uderzając głównie w cele w centralnej części Ukrainy, w tym w Kijowie, gdzie doszło do eksplozji. Wśród użytych środków znalazły się drony o napędzie odrzutowym oraz bomby lotnicze KAB. Niektóre z wrogich bezzałogowców znajdowały się w obwodzie wołyńskim, blisko granicy z Polską, a jeden z nich zaobserwowano w pobliżu Łucka, około 80 kilometrów od granicy.

Nad miastem działała obrona przeciwlotnicza, słyszane były eksplozje. Premier Donald Tusk poinformował, że dwa przejścia graniczne ewakuowano na pewien czas. Jak przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, wojsko podniosło samoloty w powietrze i uruchomiło systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego w ramach działań o charakterze prewencyjnym. Polskie lotnictwo zabezpieczało przestrzeń powietrzną przez siedem godzin.

Syreny i dron przy przejściu granicznym

28 września doszło do kolejnych incydentów. Jak przekazał rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, w całym województwie lubelskim zawyły syreny alarmowe. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podało, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan pełnej gotowości, a z baz wystartowały samoloty zabezpieczające polską przestrzeń powietrzną. Alert odwołano po kilkunastu minutach, choć rzecznik dowództwa operacyjnego ppłk Jacek Goryszewski przekazał, że dron spadł w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, po stronie ukraińskiej. Tego samego dnia przed godziną 19 RCB wysłało kolejny alert dla województw lubelskiego i podkarpackiego, informując o ponownym prewencyjnym działaniu polskiego lotnictwa. Ten alert również odwołano po kilkunastu minutach.

Zamknięte lotniska w połowie października

W poniedziałek, 18 października, przed godziną 7 rano polskie samoloty bojowe ponownie wystartowały w reakcji na rosyjskie uderzenie na Ukrainę. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podała, że ruch lotniczy na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie został czasowo zawieszony, aby umożliwić wojskowym statkom powietrznym swobodne działanie. RCB skierowało wtedy ostrzeżenie do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia, a alarm odwołano po dwóch godzinach.

Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj