Roszczenia przeciwko Meta w Australii: Nowy front w walce z cyfrowym uzależnieniem najmłodszych

0
38

Gigant technologiczny Meta, do którego należą jedne z najpopularniejszych na świecie platform, takich jak Facebook i Instagram, mierzy się z bezprecedensowym wyzwaniem. Australijska kancelaria prawna MinterEllison złożyła do Sądu Federalnego pozew zbiorowy o odszkodowanie w imieniu osób, które korzystały z tych mediów społecznościowych przed ukończeniem 18. roku życia i twierdzą, że padły ofiarą ich szkodliwego wpływu.

Pozew ten jest pierwszym tego rodzaju postępowaniem na antypodach, w którym to platformy społecznościowe obarcza się bezpośrednią winą za negatywne konsekwencje zdrowotne u użytkowników. Oparty jest na zarzutach, jakoby algorytmy oraz sama architektura Facebooka i Instagrama celowo wymuszały na młodych ludziach ciągłe zaangażowanie. Uzależniające mechanizmy miały – według powodów – prowadzić do problemów ze zdrowiem psychicznym, uzależnień oraz ekspozycji na treści, które są nieodpowiednie lub wręcz niebezpieczne.

Działania prawników koncentrują się wokół roszczeń grupy, której na razie przewodzi ósemka anonimowych powodów. W ramach ochrony ich tożsamości – zwłaszcza że zarzuty dotyczą okresu, gdy byli jeszcze niepełnoletni – Sąd Federalny nałożył zakaz publikacji jakichkolwiek informacji mogących ich zidentyfikować. Zakaz dotyczy również ujawniania szczegółów ich oświadczeń i roszczeń. Całe postępowanie sfinansowane zostało przez Litigation Lending Services, firmę mającą swoją siedzibę w Sydney, która zadeklarowała, że pomaga australijskim rodzinom w dochodzeniu sprawiedliwości przeciwko korporacjom o potężnym kapitale i zapleczu. Rodziny te prawdopodobnie samodzielnie nie byłyby w stanie udźwignąć kosztów starcia z taką firmą jak Meta.

Reakcja firmy z Markiem Zuckerbergiem na czele jest stanowcza. Rzecznik koncernu w przesłanym oświadczeniu ogłosił, że Meta jest świadoma roszczeń i „będzie się zdecydowanie bronić”. Biorąc jednak pod uwagę kontekst prawny innych państw – zwłaszcza USA – obrona ta może napotkać spore wyzwania. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu 2026 roku, korporacja poszła na układ z kilkudziesięcioma amerykańskimi stanami, zgadzając się zapłacić gigantyczną kwotę 18 miliardów dolarów w ramach ugody zamykającej podobne pozwy, w których zarzucano jej stosowanie praktyk projektowych szkodliwych dla najmłodszych i rozwijających w nich zachowania nałogowe. Niewykluczone, że australijska sprawa wytyczy w orzecznictwie tego kraju drogę nie tylko do udowadniania uchybień w zakresie należytej staranności, ale też wykaże, że oprogramowanie platform było po prostu „niebezpiecznym produktem”.

Sprawa toczy się jednak nie tylko na sali sądowej, ale też w gabinetach polityków. Australia w ostatnim czasie przoduje na świecie, jeśli chodzi o odgórne regulowanie swobody w internecie ze względu na bezpieczeństwo dzieci. W 2025 r. rząd zatwierdził światowy precedens, zakazując mediom społecznościowym zakładania kont osobom poniżej 16. roku życia, a pod koniec 2026 r. debatuje się nad prawem umożliwiającym całkowite wyłączenie algorytmów rekomendacyjnych. Minister Komunikacji Anika Wells zapowiedziała zresztą niedawno kolejne procesy o nieprzestrzeganie krajowych praw przeciwko takim firmom jak TikTok (ByteDance), Snapchat, YouTube (Google) oraz właśnie Meta. I chociaż od momentu wejścia w życie nowego prawa grudniu 2025 zlikwidowano 5 milionów kont, szacuje się, że 42 proc. nastolatków nadal korzysta z social mediów.

Pozew, o którym mowa, stawia przed sądem pytania natury fundamentalnej. Czy zysk i pogoń za zaangażowaniem przeważają nad etyką programowania? Australijski proces z pewnością przyciągnie uwagę prawodawców, rodziców i gigantów z Doliny Krzemowej, dostarczając kolejnych argumentów w dyskusji nad tym, czy cyfrowy świat – a przynajmniej ta jego część adresowana do młodych – potrzebuje nowych, żelaznych ram bezpieczeństwa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj