Pod boiskiem szkolnym w szwajcarskim Schaffhausen archeolodzy odkopują cmentarz, który przez blisko siedem wieków należał do szpitala dla osób chorych na trąd i inne choroby. Dotychczas odnaleziono ponad 200 pochówków, a jeden ze szkieletów nosi jednoznaczne ślady choroby zapisane w kościach stóp. To nie tylko historia trądu, to zapis tego, jak średniowieczne społeczeństwo radziło sobie z lękiem przed zarazą, ubóstwem i śmiercią.
Najważniejsze:
- Wykopaliska w Schaffhausen odkryły cmentarz i kaplicę należące do średniowiecznego szpitala dla trędowatych, założonego w końcu XIII wieku.
- Odnaleziono już ponad 200 osób, a archeolodzy z Kantonalnego Departamentu Archeologii szacują, że łącznie może być ich nawet 700.
- Jeden szkielet ma wyraźnie zdeformowane kości stóp, co uznano za jednoznaczny dowód trądu, choroba zostawia takie ślady tylko po długim i ciężkim przebiegu.
- Instytucja szybko przestała być wyłącznie miejscem izolacji trędowatych i stała się przytułkiem dla wszystkich wykluczonych, chorych, biednych, umierających.
- Po zakończeniu badań część szczątków trafi do specjalistycznego miejsca przechowywania w Bottmingen, powiązanego z Uniwersytetem w Bazylei.
Prace ratunkowe w Schaffhausen w północnej Szwajcarii ruszyły we wrześniu 2025 roku, kiedy okazało się, że w miejscu planowanej budowy nowej sali gimnastycznej i dodatkowych klas przy szkole Steig kryją się pozostałości znacznie starszego kompleksu. Stanowisko leży poza murami średniowiecznego starego miasta, przy dawnym trakcie prowadzącym z Schaffhausen w kierunku Wodospadu Rheinfall. Prace mają potrwać do końca października, a Kantonalny Departament Archeologii Schaffhausen szacuje, że do tego czasu może zostać odkrytych nawet 700 grobów, co czyniłoby to jedno z bardziej rozległych stanowisk szpitalnych w tej części Europy, dokumentujące ciągłość instytucji przez okres niezwykle długi jak na jeden obiekt tego rodzaju.
Izolacja jako odpowiedź na lęk: czym był Sondersiechenhaus?
Instytucja przy Steig powstała w końcu XIII wieku, w czasach gdy osoby wykazujące symptomy trądu i innych chorób zakaźnych odseparowywano od reszty społeczności. Tego rodzaju placówki nazywano Sondersiechenhaus, dosłownie domem dla „osobno chorych”. Określenie to wiele mówi o ówczesnym myśleniu: choroba była powodem do separacji, nie tylko leczenia.
Średniowieczne teorie zakaźności różniły się od współczesnych, lecz praktyczne wnioski były podobne: kontakt z chorym oznaczał ryzyko. Trąd budzył szczególny lęk, ponieważ jego objawy były widoczne i trwały latami. Kościół i władze świeckie wypracowały system, w którym osoby z rozpoznanym trądem były formalnie wyłączane ze wspólnoty, niekiedy wręcz odprawiano nad nimi symboliczny obrzęd przypominający pogrzeb, zanim jeszcze umarły. W zamian za wykluczenie ze społeczeństwa otrzymywały jednak schronienie, jedzenie i opiekę, instytucja taka jak szaffhauski szpital była więc zarówno narzędziem kontroli, jak i formą zorganizowanej dobroczynności, jedną z najwcześniejszych w Europie Środkowej.
Kompleks obejmował pomieszczenia mieszkalne dla chorych, kaplicę, cmentarz oraz własne ujęcie wody, a całość otaczał mur lub ogrodzenie. Osoby, u których rozpoznano trąd, mogły opuszczać teren zakładu wyłącznie w wyróżniającej odzieży i niosąc kołatkę, ostrzegając w ten sposób innych o swojej obecności. To nie był przypadkowy zwyczaj, lecz element zinstytucjonalizowanego systemu zarządzania ryzykiem zakaźnym, zanim jeszcze pojawiło się pojęcie epidemiologii.
Choć instytucja pierwotnie kojarzona była z osobami chorymi na choroby zakaźne, z czasem zaczęła przyjmować też ludzi z innymi schorzeniami, opiekując się nimi do śmierci. To ważna zmiana: szpital stopniowo przekształcił się z miejsca izolacji w coś bliższego przytułkowi dla wszystkich wykluczonych. Cmentarz nie był więc miejscem pochówku wyłącznie trędowatych, lecz szerokiej grupy mieszkańców regionu, którzy trafiali tu z powodu choroby lub biedy.
Pożar, przebudowy i długie trwanie instytucji
Na początku XIV wieku kompleks strawił pożar, po którym odbudowano kaplicę. W 1470 roku sam szpital wzniesiono od nowa jako solidny budynek o konstrukcji drewnianej, szkieletowej. Ten sam budynek zachował się do dziś i jest częścią domu spokojnej starości Steig, co oznacza, że instytucja opiekuńcza funkcjonuje w tym miejscu niemal bez przerwy od ponad siedmiu wieków.
Ostatnia osoba przyjęta z powodu trądu trafiła do placówki w 1621 roku. Budynek jednak nie przestał służyć chorym: funkcjonował dalej jako szpital, dom dla biednych, a później dom spokojnej starości. Siedem wieków nieprzerwanej działalności w jednym miejscu to rzadkość nawet w skali europejskiej.
Warstwy pochówków: co mówią liczby?
Cmentarz był wielokrotnie powiększany, a wokół niego stawiano nowe mury. Groby leżą gęsto, jeden na drugim i jeden przy drugim, a późniejsze pochówki często zaburzały wcześniejsze. Archeolodzy wyróżnili co najmniej cztery fazy pochówków w starszej części cmentarza, znajdującej się bezpośrednio na południe od średniowiecznej kaplicy.
| Część cmentarza | Liczba zachowanych pochówków | Co to oznacza |
|---|---|---|
| Starsza część (średniowieczna i późniejsza) | ponad 140 | Największe zagęszczenie grobów; co najmniej cztery fazy użytkowania, groby nakładają się na siebie |
| Część wczesnonowożytna i nowożytna | 79 | Pochówki z okresu, gdy instytucja ewoluowała w stronę przytułku i domu starców |
| Łącznie odkryte do tej pory | ponad 200 | Obejmują niemowlęta, dzieci oraz dorosłych obu płci |
| Szacowana łączna liczba grobów po zakończeniu prac | do 700 | Wyjątkowo rozległa próba dla jednej instytucji; umożliwia analizę trendów zdrowotnych na przestrzeni stuleci |
Sama liczba, potencjalnie 700 pochówków z jednego miejsca, obejmujących blisko siedem wieków, jest niezwykła. Większość średniowiecznych cmentarzy przykościelnych w podobnych miastach liczy od kilkudziesięciu do kilkuset pochówków z okresu dwóch, trzech wieków. Schaffhausen oferuje próbę wyjątkowo długą czasowo, co pozwoli badaczom śledzić zmiany w strukturze wieku zgonów, proporcjach płci, śladach niedożywienia i urazów na przestrzeni od średniowiecza po czasy niemal współczesne.
Wśród odkrytych osób są niemowlęta, dzieci oraz dorośli mężczyźni i kobiety. Szczątki bada się na miejscu na bieżąco, jeszcze w trakcie wykopalisk, a antropolodzy odnajdują ślady chorób, urazów oraz fizycznych skutków trudnego życia.
Choroba widoczna w kościach: jak rozpoznaje się trąd po 500 latach?
Szczególną uwagę badaczy przyciągnął jeden szkielet, u którego kości stóp noszą wyraźnie zdeformowane palce. Archeolodzy określają to jako jednoznaczny dowód trądu.
Takie ślady mają duże znaczenie naukowe, ponieważ trąd zostawia rozpoznawalne zmiany w układzie kostnym dopiero po bardzo długim i ciężkim przebiegu choroby. Bakteria wywołująca trąd atakuje przede wszystkim nerwy obwodowe i skórę, to skutki neurologiczne prowadzą do zaniku czucia, a następnie do deformacji i uszkodzeń kości, szczególnie stóp, dłoni i twarzy. Oznacza to, że szkielet z wyraźnymi zmianami kostnymi należał do osoby, która żyła z chorobą przez wiele lat, prawdopodobnie przez całe dekady. Większość zarażonych, zwłaszcza tych z łagodniejszym przebiegiem, nie pozostawi żadnego śladu w kościach, przez co rzeczywista skala trądu w średniowiecznych społecznościach jest w archeologii systematycznie niedoszacowana.
Górna część ciała tej osoby nie zachowała się, została zniszczona podczas budowy kościoła.
Kaplica z trzema fazami budowy
Wykopaliska dostarczyły też nowych informacji o samej kaplicy związanej ze szpitalem. Mimo znacznych uszkodzeń spowodowanych późniejszymi pracami budowlanymi, przekopami instalacyjnymi i dołami po drzewach, archeolodzy zidentyfikowali co najmniej trzy fazy średniowiecznej budowli.
Najstarsza kamienna konstrukcja powstała głównie z kamieni polnych. Później rozbudowano ją w kierunku zachodnim, a na wschodzie powiększono murowaniem z wapienia i dodano wieloboczne prezbiterium. W najstarszej części odkryto pozostałości drewnianej podłogi opartej na ułożonych glinianych płytkach, a duży wapienny blok służył jako próg wejściowy, obok którego zachowała się kocia brukowa nawierzchnia.
Kaplica stała między cmentarzem a przylegającym do niej ogrodem. W ogrodzie odkryto doły z licznymi znaleziskami oraz doły posłupowe, a dwa ceglane kanały przykryte wapiennymi płytami stanowią materialny dowód działania systemu wodnego, który zasilał cały kompleks, własne ujęcie wody było jednym z kluczowych elementów umożliwiających izolację i samowystarczalność takiej instytucji.
Średniowieczna kaplica przetrwała przez wieki, aż została rozebrana w 1894 roku i zastąpiona większym kościołem. Ten kościół uszkodzono podczas bombardowania Schaffhausen 1 kwietnia 1944 roku, a następnie rozebrano go całkowicie.
Co dalej ze szczątkami i jakie pytania chcą zadać badacze
Po zakończeniu prac terenowych badaczy czeka opracowanie setek pochówków: kości zostaną wyczyszczone, zinwentaryzowane i zabezpieczone, zanim rozpocznie się szczegółowa analiza antropologiczna.
Pochówki z najnowszego okresu użytkowania cmentarza zostaną ponownie pochowane. Szkielety uznane za istotne z punktu widzenia historii i archeologii trafią natomiast do specjalistycznego miejsca przechowywania, gdzie poddane zostaną szczegółowej analizie antropologicznej.
Analiza tak licznej i długiej czasowo próby pozwoli badaczom zadać konkretne pytania: Czy proporcje płci wśród pochowanych zmieniały się wraz z ewolucją funkcji instytucji, od szpitala dla trędowatych po przytułek dla biednych? Jaki był przeciętny wiek śmierci w poszczególnych fazach użytkowania cmentarza? Czy kości ujawnią ślady niedożywienia, anemii lub urazów charakterystycznych dla ciężkiej pracy fizycznej? Ile spośród setek pochowanych nosi kostne ślady chorób zakaźnych? Odpowiedzi na te pytania pozwolą nie tylko opisać historię jednej placówki, lecz rzucić światło na warunki życia i śmierci najuboższych i najchorzejszych mieszkańców regionu przez blisko siedem stuleci.
Najczęściej zadawane pytania
Jak archeolodzy rozpoznają trąd w szkieletach sprzed setek lat?
Trąd zostawia charakterystyczne zmiany w kościach, szczególnie deformacje palców stóp i dłoni oraz uszkodzenia kości twarzy, ale tylko wtedy, gdy choroba trwała długo i miała ciężki przebieg. Bakteria atakuje nerwy, co prowadzi do zaniku czucia i wtórnych uszkodzeń kości. Większość zakażonych nie pozostawia żadnych śladów kostnych, więc faktyczna częstość trądu w średniowieczu jest w archeologii niedoszacowana. W Schaffhausen zmiany kostne stóp u jednej z osób uznano za jednoznaczny dowód choroby.
Czy wszyscy pochowani na cmentarzu chorowali na trąd?
Nie. Instytucja szybko zaczęła przyjmować osoby z różnymi schorzeniami, a z czasem stała się przytułkiem dla chorych i biednych w ogóle. Cmentarz służył więc szerokiej grupie mieszkańców regionu, nie tylko trędowatym.
Czy instytucja funkcjonowała nieprzerwanie od XIII wieku?
Niemal tak. Kompleks założono w końcu XIII wieku, a po pożarze na początku XIV wieku odbudowano kaplicę. Budynek szpitalny wzniesiony w 1470 roku zachował się do dziś jako część domu spokojnej starości. Ostatnią osobę przyjęto z powodu trądu w 1621 roku, ale placówka działała dalej jako szpital, dom dla biednych i dom starców. Siedem wieków nieprzerwanej opieki w jednym miejscu to rzadkość w skali europejskiej.
Dlaczego 700 potencjalnych grobów to dużo?
Większość średniowiecznych cmentarzy przy podobnych instytucjach liczy od kilkudziesięciu do kilkuset pochówków, obejmujących zwykle dwa lub trzy wieki użytkowania. Schaffhausen oferuje próbę siedmiuset lat z jednego miejsca, co umożliwia śledzenie długoterminowych zmian w zdrowiu, strukturze wiekowej i warunkach życia pochowanych, od epoki średniowiecza po czasy niemal współczesne.
Co stanie się ze szczątkami po zakończeniu badań?
Pochówki z najmłodszego okresu zostaną ponownie pochowane. Szkielety uznane za istotne historycznie i archeologicznie trafią do specjalistycznego miejsca przechowywania, gdzie poddane zostaną szczegółowej analizie antropologicznej.
Fot. Zehra Rekibe Başol / Pexels
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.









