Dlaczego polska pamięć historyczna wciąż pozostaje polem walki? Kto odpowiada za przemilczanie zbrodni popełnianych na Polakach i dlaczego tak trudno dziś głośno mówić o historycznych krzywdach? Podczas niedawnego wystąpienia w Myślenicach Leszek Żebrowski poruszył kwestie, które – jego zdaniem – wymagają zdecydowanego przypomnienia i rzetelnego rozliczenia. Mówił o dramacie polskiej ludności na Kresach, ograniczeniach działań Armii Krajowej, zbrodniach sowieckich, niemieckiej okupacji oraz współczesnym kształtowaniu świadomości historycznej młodego pokolenia.
Kresy – dramat, którego nie udało się powstrzymać
Jednym z najważniejszych wątków prezentowanego wystąpienia była sytuacja Polaków na Wołyniu oraz na terenach Nowogródczyzny i Wileńszczyzny. Żebrowski zwrócił uwagę na ograniczone możliwości udzielania pomocy polskiej ludności przez struktury Polskiego Państwa Podziemnego i oddziały partyzanckie.
Przypomniał, że warunki prowadzenia walki na Wołyniu były szczególnie trudne. Rozproszenie polskich osiedli, przewaga liczebna ludności ukraińskiej i brak bezpiecznego zaplecza sprawiały, że organizowanie większych oddziałów partyzanckich było niezwykle skomplikowane.
„Partyzantka musi mieć oparcie. Tam, gdzie była zwarta ludność polska, partyzantka miała oparcie, bo szli do swoich” – podkreślał.
Wskazywał również na znaczenie polskich samoobron, które w wielu miejscach pozwoliły ocalić życie zgromadzonej ludności. Ich możliwości pozostawały jednak ograniczone. Nie można było ochronić wszystkich polskich miejscowości ani przenieść całej zagrożonej ludności do kilku większych ośrodków.
Żebrowski przypomniał także o problemach aprowizacyjnych i realiach niemieckiej okupacji. Zwrócił uwagę na przypadki przekazywania polskim samoobronom niewielkich ilości broni przez Niemców. Jak zaznaczał, nie wynikało to z żadnych szlachetnych pobudek, lecz z pragmatycznego interesu okupanta. Niszczenie polskich wsi i mordowanie ich mieszkańców oznaczało bowiem również utratę dostaw żywności i innych obowiązkowych świadczeń.
W jego ocenie przyjmowanie takiej pomocy, jeżeli mogło uratować ludzkie życie, nie powinno być automatycznie utożsamiane z kolaboracją.
Zbrodnie sowieckie i historia, o której trzeba przypominać
Kolejnym istotnym zagadnieniem były działania sowieckiej partyzantki na terenach wschodnich II Rzeczypospolitej. Żebrowski przywołał przykład Puszczy Nalibockiej, gdzie około tysiąca polskich partyzantów musiało ostatecznie ustąpić wobec znacznie liczniejszych, dobrze uzbrojonych sił sowieckich.
Wspominał również o tragicznych wydarzeniach w Nalibokach i Koniuchach. Przywołał liczbę 134 ofiar w Nalibokach, wśród których były kobiety i dzieci, oraz 38 bezpośrednich ofiar zbrodni w Koniuchach.
Zdaniem Żebrowskiego pamięć o tych wydarzeniach pozostaje niewystarczająco obecna w polskiej debacie publicznej. Zwracał uwagę, że tragedie mieszkańców kresowych miejscowości często nie przebijały się do świadomości społeczeństwa w centralnej Polsce.
Wystąpienie objęło także zbrodnie niemieckie. Żebrowski przytoczył informację o 555 wsiach województwa białostockiego spalonych przez Niemców w całości lub częściowo, wraz z ich mieszkańcami.
Podkreślał, że pamięć historyczna nie może być wybiórcza, a relacje z państwami, które dziś uznawane są za partnerów, nie powinny prowadzić do przemilczania zbrodni popełnionych w przeszłości.
„Nie bać się” – apel o odwagę w debacie historycznej
Szczególnie mocny fragment wystąpienia dotyczył współczesnego podejścia do polskiej historii i sposobu przedstawiania jej na forum międzynarodowym.
Żebrowski krytycznie oceniał brak wystarczająco silnej reprezentacji polskich środowisk naukowych, społecznych i politycznych w sporach o interpretację przeszłości. Jego zdaniem polskie instytucje zbyt słabo reagują na publikacje i wypowiedzi, które przypisują Polakom odpowiedzialność za zbrodnie innych państw lub zniekształcają obraz okupacyjnej rzeczywistości.
W tym kontekście wygłosił jeden z najbardziej charakterystycznych apeli:
„Nie bać się. Pierwsza rzecz to się nie bać. Nie bać się słowa Żydzi. Nie bać się słowa Niemcy, nie bać się słowa Sowieci”.
Żebrowski przekonywał, że nie można rezygnować z podejmowania trudnych tematów tylko dlatego, że wywołują one kontrowersje lub spotykają się z krytyką. Przypominał, że również w przeszłości polscy publicyści i intelektualiści podejmowali kwestie stosunku Polaków do Niemiec i Związku Sowieckiego, a ich wypowiedzi można dziś wykorzystywać w dyskusjach o polskiej postawie historycznej.
„To my jesteśmy słabi i jesteśmy zastraszeni i dajemy się wdeptywać w ziemię” – mówił, wskazując, że brak odwagi w publicznym zabieraniu głosu jest jednym z największych problemów polskiej debaty historycznej.
Młode pokolenie i niebezpieczeństwo utraty tożsamości
W dalszej części wystąpienia Leszek Żebrowski przeszedł do kwestii edukacji historycznej i świadomości narodowej młodych Polaków. Z niepokojem mówił o przekazie, który – w jego ocenie – sprawia, że część młodego pokolenia zaczyna postrzegać polskość jako powód do wstydu.
Przywołał stereotypowe oskarżenia, z którymi, jego zdaniem, coraz częściej utożsamiana jest polska historia: nietolerancję, antysemityzm czy odpowiedzialność za ludobójstwo. Krytykował również brak zdecydowanych reakcji na publikacje i wypowiedzi zawierające fałszywe oskarżenia wobec Polaków.
Jego zdaniem odpowiedzią nie powinno być milczenie, lecz wiedza, argumenty i gotowość do publicznej polemiki.
„Człowiek się trochę nauczy, trochę wie i oni są bezradni” – przekonywał, zachęcając do poznawania historii i podejmowania dyskusji bez kompleksów.
Historia wymaga odwagi
Wystąpienie Leszka Żebrowskiego było przede wszystkim wezwaniem do aktywnej obrony pamięci historycznej. Od dramatycznych wydarzeń na Kresach, przez zbrodnie niemieckie i sowieckie, aż po współczesne spory o polską tożsamość – wszystkie poruszone zagadnienia łączył jeden zasadniczy postulat: nie wolno rezygnować z prawa do opowiadania własnej historii.
Żebrowski przekonywał, że naród pozbawiony wiedzy o własnej przeszłości staje się podatny na manipulacje, a społeczeństwo, które boi się zabierać głos, oddaje pole tym, którzy chętnie będą mówić za nie.
Jego końcowe przesłanie było jednoznaczne: potrzebne są odwaga, wiedza, solidarność i organizacja społeczna. Bez nich pamięć o polskich bohaterach, ofiarach i historycznych doświadczeniach może stopniowo ustępować miejsca cudzym interpretacjom.








