Patrioty czekają w kolejce. Bliski Wschód wyczerpuje zapasy pocisków

0
41
ELIGERE.PL | Plenerowa ekspozycja wojskowego systemu obrony przeciwrakietowej. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pexels
ELIGERE.PL | Plenerowa ekspozycja wojskowego systemu obrony przeciwrakietowej. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pexels

Zapasy pocisków przechwytujących do systemów Patriot w Stanach Zjednoczonych stopniały w ciągu zaledwie kilku miesięcy o około dwie trzecie, a problem dotknie teraz także Polskę. Dostawy pocisków PAC-3 MSE do polskich baterii Patriot będą opóźnione, poinformował podczas Warsaw Security Forum generał dywizji Ireneusz Nowak, pełniący funkcję Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Bliski Wschód drenuje światowe zapasy

Przyczyną problemów z dostawami nie jest sytuacja w Europie, lecz konflikty toczące się daleko od polskich granic. W sobotę rebelianci jemeńscy z ugrupowania Huti uderzyli w lotnisko w Rijadzie. Życie straciło co najmniej trzynaście osób, a rany odniosło ponad trzystu poszkodowanych. Według agencji Associated Press Arabia Saudyjska już we wrześniu bez powodzenia szukała wsparcia u Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu. Ponad dekada walk z Huti, a następnie odwetowe ataki Iranu po wybuchu konfliktu, który z Teheranem toczyły Stany Zjednoczone wraz z Izraelem, mocno nadszarpnęły saudyjskie arsenały. Armia musi teraz przerzucać baterie obrony powietrznej między najważniejszymi obiektami w kraju.

Skalę zużycia pokazują szacunki think tanku JINSA: Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Bahrajn wykorzystały już ponad trzy czwarte posiadanych pocisków PAC-3 przeznaczonych do systemów Patriot. Jeszcze dotkliwiej ucierpiały rezerwy amerykańskie. Analitycy ośrodka CSIS, cytowani przez agencję Reuters, wyliczyli, że w okresie od lutego do lipca Stany Zjednoczone zużyły około 65 procent swojego arsenału pocisków do Patriotów, a zapasy skurczyły się z 2330 do mniej niż 850 sztuk. Producent, koncern Lockheed Martin, dostarczył w 2025 roku 620 egzemplarzy PAC-3 MSE i zapowiada potrojenie mocy produkcyjnych, jednak cel ten osiągnie dopiero pod koniec 2030 roku.

Iran tymczasem zachował znaczną część swojego potencjału. Według szacunków przytoczonych przez Bloomberga jego zapasy uzbrojenia wynosiły w czerwcu około 75 procent stanu sprzed wojny, a dodatkowe pociski i drony dostarcza mu Rosja. Zachodnie rezerwy pocisków przechwytujących topnieją więc szybciej, niż słabnie zdolność przeciwnika do przeprowadzania ataków rakietowych.

Polska czeka razem z państwami bałtyckimi

Pytany na forum o wpływ amerykańskiego zaangażowania militarnego na realizację kontraktów zbrojeniowych, generał Nowak nie pozostawił wątpliwości: „Jest to bardzo widoczne, jeżeli chodzi o pociski PAC-3 MSE do systemów Patriot, będą one na pewno opóźnione”. Dodał, że z podobnym opóźnieniem muszą liczyć się również państwa bałtyckie. Generał zaznaczył też, że mogą pojawić się opóźnienia w realizacji dostaw systemów HIMARS, ponieważ zdaniem przemysłu zbrojeniowego już podpisane kontrakty są wykonywane zbyt wolno.

Generał zaapelował o uproszczenie obowiązujących procedur, stwierdzając, że przepisy stosowane w czasie pokoju „szkodzą nam” i konieczne jest przyspieszenie zasad zakupu, certyfikacji oraz wprowadzania sprzętu do gotowości bojowej. Zwrócił uwagę, że wojsko dysponuje obecnie drogim uzbrojeniem do zwalczania tanich dronów, bo na razie nie ma innego wyjścia, i wezwał przemysł do budowy całej gamy rozwiązań, od tanich systemów antydronowych po najdroższe platformy z najwyższej półki.

Patrioty stanowią filar budowanej w ramach programu Wisła polskiej obrony powietrznej. Wojsko Polskie ma otrzymać łącznie osiem baterii, czyli 64 wyrzutnie. Pierwsze dwie już dotarły i w grudniu osiągnęły pełną gotowość operacyjną, a kolejne sześć, wraz z dwunastoma radarami GhostEye i pociskami PAC-3 MSE, ma trafić do kraju dopiero w latach 2027-2029, czyli nawet ponad trzy lata od teraz. Zamówiono też kilkaset pocisków PAC-2 GEM-T, których dostawy mają ruszyć w najbliższych miesiącach i potrwać do 2031 roku. Pierwsza partia wyrzutni HIMARS dotarła jesienią 2024 roku, a kolejne 486 zestawów, zamówione w 2022 roku i zatwierdzone rok później, wciąż czeka na realizację.

Z podobnym niedoborem mierzy się Ukraina, która według sierpniowych słów prezydenta Wołodymyra Zełenskiego otrzymuje jedynie jedną trzecią dostaw pocisków przeciwlotniczych w stosunku do analogicznego okresu 2025 roku. Kijów przy wsparciu sojuszników zamawia około tysiąca pocisków przechwytujących do Patriotów, ale większość ma dotrzeć dopiero w kolejnych latach, co oznacza, że Polska, państwa bałtyckie i Ukraina konkurują dziś o te same, kurczące się zapasy sojuszników.

Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj