
Dzień przed wyborami do amerykańskiego Kongresu prezydent Donald Trump oświadczył że w razie utraty kontroli nad izbą przez Republikanów nie zamierza podpisywać napływających do niego ustaw. Jak ujął to sam prezydent, w takiej sytuacji „chyba zostanie panem weto”.
Głosowanie, w którym Amerykanie wyłonią cały skład Izby Reprezentantów i część Senatu, odbywa się we wtorek. W kilkudziesięciu stanach równolegle rozstrzygną się wybory gubernatorów i lokalnych władz ustawodawczych, a mieszkańcy zagłosują też w licznych referendach samorządowych. Sondaże przewidują rekordową frekwencję i przewagę Demokratów, co może utrudnić Trumpowi realizację planów na drugą część kadencji.
Prezydent o swojej kampanii i sondażach
Trump przekonywał, że jego osobiste zaangażowanie w kampanię poprzedzającą głosowanie wspiera kandydatów republikańskich, powołując się na liczne tłumy gromadzące się na jego wiecach. Zaznaczył przy tym, że historycznie prezydenci obu partii radzili sobie słabo w wyborach połówkowych, niezależnie od przynależności politycznej. Ocenił, że kraj znajduje się obecnie w dobrej kondycji i wyraził nadzieję na utrzymanie tego stanu.
Odnosząc się do sondaży wskazujących na porażkę Republikanów, prezydent uznał je za nierzetelne. Przekonywał, że część pracowni badawczych pobiera wynagrodzenie, nie prowadząc realnych badań terenowych. „Nie znam nikogo, kto kiedykolwiek brałby udział w sondażu, a mimo to ankieterzy przedstawiają jakieś wyniki”, powiedział. Swoje przekonanie o dobrym wyniku Republikanów oparł na obserwacji frekwencji podczas organizowanych wieców.
Zapowiedź polityki weta
Pytany o konsekwencje ewentualnej utraty Kongresu przez Republikanów, Trump zapowiedział, że sięgnie po prawo weta wobec ustaw przyjmowanych przez Demokratów. Dodał, że po pewnym czasie, jego zdaniem po miesiącu lub dwóch, strony mogłyby dojść do porozumienia mimo wcześniejszych wet. „Tak to się robi. To nie byłby pierwszy raz”, stwierdził prezydent.
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.








