W piątek, 16 października 2026 roku, doszło do zajścia w centrum Warszawy związanego z zabezpieczeniem zgromadzenia przy Trybunale Konstytucyjnym. Sprawa stała się tematem „Debaty Gozdyry” na antenie Polsat News, gdzie poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Dziedziczak oskarżył rzecznika policji o kłamstwo i podważył oficjalną wersję wydarzeń, wdając się w ostrą wymianę zdań z prowadzącą Agnieszką Gozdyrą oraz posłanką Koalicji Obywatelskiej Alicją Łepkowską-Gołaś.
Przebieg zdarzenia według policji
Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że funkcjonariusze zabezpieczający zgromadzenie w rejonie alei Szucha zwrócili uwagę na mężczyznę, którego nerwowe zachowanie wzbudziło podejrzenia. Gdy zaczął oddalać się w stronę ulicy Marszałkowskiej, policjanci postanowili sprawdzić jego tożsamość. Mężczyzna miał wówczas uciec do jednego z pobliskich budynków, w okolicach placu Unii Lubelskiej, i tam zaatakować interweniującą policjantkę, powodując u niej uraz głowy. Ranną funkcjonariuszkę przewieziono do szpitala. Zatrzymanego obezwładniono, a podczas kontroli ujawniono przy nim nóż ukryty pod kurtką. W oświadczeniu policja podkreśliła: „Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary.”
Zarzuty posła Dziedziczaka
Dziedziczak zakwestionował tę relację i wezwał widzów, by nie dawali wiary ani oświadczeniu KSP, ani wpisowi premiera Donalda Tuska na ten temat. Ocenił: „Kłamie Donald Tusk, no co mogę powiedzieć, nic odkrywczego.” Według posła funkcjonariusze są instrumentalizowani w bieżącej rywalizacji politycznej, czego dowodem miały być wcześniejsze działania policji wobec lokalu działaczy opozycji. Dziedziczak twierdził, że ranna policjantka sama uderzyła się o szybę, którą wcześniej wybiła, a zatrzymany mężczyzna miał przy sobie jedynie niewielki scyzoryk, którego nie wyjął, co określił jako manipulację. Interwencję nazwał gorszącą i wskazującą na nieuzasadnioną agresję części funkcjonariuszy, zastrzegając jednocześnie, że chodzi o mniejszość, bo większość policjantów ocenił pozytywnie. Zapytany, czy nagranie z interwencji rozwieje wątpliwości, odpowiedział, że jest przekonany, iż MSWiA nie upubliczni materiału z kamery nasobnej: „Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tak to się skończy.”
Starcie o rzecznika i mundur
Gozdyra zwróciła uwagę, że poseł oskarża funkcjonariuszy o karierowiczostwo i uległość wobec przełożonych. Dziedziczak odparł, że policjanci po prostu nie mówią prawdy, a rzecznika policji określił jako osobę bliską ideowo ministrowi spraw wewnętrznych Marcinowi Kierwińskiemu, wobec której ma duży dystans. Prowadząca zapytała wprost: „Dlaczego pan obraża policjanta? Obraża pan człowieka w mundurze. Państwo głosili przez lata hasło 'murem za polskim mundurem'”. Dziedziczak odpowiedział: „Dlatego, że nie mówi prawdy. Mamy jak najgorsze doświadczenia.”
Echo sprawy sprzed pięciu lat
W dalszej części programu Dziedziczak nawiązał do złamania ręki aktywistki podczas protestu przed warszawską komendą policji w grudniu 2020 roku. Zapytał posłankę Łepkowską-Gołaś, dlaczego przez kolejne lata nie podjęła działań zmierzających do wyciągnięcia konsekwencji wobec odpowiedzialnych za to zdarzenie. Posłanka odpowiedziała: „Były wyciągnięte konsekwencje”, jednak na pytanie Dziedziczaka: „Jakie? Kto został skazany? Co pani zrobiła w tej sprawie?” stwierdziła, że to „odwracanie kota ogonem”, bo rozmowa dotyczy tego, co dzieje się obecnie pod Trybunałem. Dziedziczak skwitował to słowami: „Po prostu nie były łamane ręce albo były łamane ręce i pani Łepkowska-Gołaś nic nie zrobiła”, zarzucając jej, że nie złożył żadnej interpelacji w tej sprawie. W czerwcu 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie po raz kolejny umorzyła postępowanie dotyczące tamtego zajścia przy ulicy Wilczej, uznając, że uraz aktywistki był skutkiem nieszczęśliwego wypadku podczas prób wyszarpnięcia się policjantowi.
Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.









