Kolejna totalna awaria kubańskiej sieci energetycznej, co najmniej siódma w tym roku i dwunasta od końca 2024 roku, przestała być wydarzeniem wyjątkowym. Za tym, co wygląda jak techniczny incydent z liniami przesyłowymi, kryje się coś groźniejszego: system, który przez dekady trzymała przy życiu zewnętrzna kroplówka paliwowa, zaczyna się rozpadać w warunkach, w których tej kroplówki już nie ma i szybko nie będzie.
Najważniejsze:
- Kubańska sieć energetyczna uległa całkowitemu rozłączeniu w piątek, to co najmniej siódma taka awaria w 2026 roku i dwunasta od końca 2024 roku
- Bezpośrednią przyczyną była usterka linii przesyłowych w połączeniu z niekorzystną pogodą w centralnej części wyspy, lecz strukturalnym podłożem pozostaje blokada dostaw paliwa przez USA obowiązująca od stycznia
- Wenezuela pokrywała około połowy kubańskiego zapotrzebowania na ropę; dostawy ustały po zatrzymaniu przez USA prezydenta Nicolása Maduro w styczniu
- Niezależne badanie opublikowane w tym tygodniu wskazuje na gwałtowny wzrost odsetka ludności żyjącej w ubóstwie, jako kluczowy czynnik wskazując rosnące ceny żywności
- Przerwy w zasilaniu trwają w Hawanie ponad 30 godzin, a w prowincjach przekraczają 60 godzin; pociągają za sobą brak wody, gazu, łączności i transportu
Iskra, która trafiła w pusty zbiornik
Operator sieci UNE potwierdził, że piątkowa awaria rozpoczęła się chwilę przed godziną osiemnastą czasu Greenwich od usterki linii przesyłowych w centralnej Kubie, którą pogłębiły niekorzystne warunki atmosferyczne. W szczytowym momencie kryzysu zaledwie pięć procent Hawany miało dostęp do elektryczności. Dyrektor krajowej dyspozycji obciążeń UNE Felix Estrada potwierdził uruchomienie procedur stopniowego przywracania zasilania, proces ten trwał jeszcze w sobotę. Do późnego wieczoru prąd wrócił wyłącznie do obiektów uznanych za priorytetowe: szpitali i przepompowni wody w stolicy.
Tu jednak pojawia się pytanie, którego źródła nie zadają wprost: dlaczego systemy awaryjne nie zadziałały? Elektrownie i generatory rezerwowe na Kubie działają na importowanym dieslu. Przy braku paliwa generator awaryjny jest jedynie kosztownym kawałkiem metalu. Innymi słowy: tam, gdzie infrastruktura jest regularnie serwisowana i gdzie elektrownie mają paliwo, sieć wraca do normy w ciągu godzin, nie dni. Na Kubie zabrakło obu tych warunków jednocześnie, i to właśnie czyni tę awarię czymś więcej niż technicznym incydentem.
Dwa liczniki, jeden kryzys, co rozbieżność mówi o przejrzystości
BBC informuje, że piątkowy blackout był co najmniej szóstą poważną awarią w 2026 roku. DW mówi o siódmej w tym roku i dwunastej od końca 2024 roku. Rozbieżność nie wynika z błędu dziennikarskiego, lecz z braku spójnej, oficjalnej kubańskiej definicji tego, co kwalifikuje się jako awaria „całkowita”, a co jako „częściowa”. Kraj, który nie raportuje konsekwentnie własnych blackoutów, nie dysponuje też narzędziami do ich systematycznego zapobiegania, a zewnętrzni obserwatorzy i potencjalni donatorypomocy humanitarnej nie są w stanie rzetelnie ocenić rzeczywistej skali zjawiska.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Liczba blackoutów w 2026 r. | co najmniej 6 | BBC |
| Liczba blackoutów w 2026 r. | 7 | DW |
| Liczba blackoutów od końca 2024 r. | 12 | DW |
| Czas trwania przerw w Hawanie | ponad 30 godzin | DW |
| Czas trwania przerw w prowincjach | ponad 60 godzin | DW |
| Zasięg awarii w szczycie kryzysu | 95% Hawany bez prądu | DW |
Gdyby BBC i DW stosowały ten sam próg klasyfikacji, liczyłyby to samo. To, że nie liczą, jest symptomem nieprzejrzystości kubańskich instytucji, i paradoksalnie utrudnia nawet pomoc tym, którzy byliby skłonni jej udzielić.
Gdy wysycha jedyne źródło
Kuba niemal całkowicie zależy od importu paliwa, diesla, który zasila zarówno starzejące się elektrownie, jak i generatory rezerwowe. Przez lata regionalnym gwarantem dostaw była Wenezuela, która zaspokajała mniej więcej połowę kubańskiego zapotrzebowania, wysyłając na wyspę około 35 tysięcy baryłek ropy dziennie. Ten strumień wyschł, gdy Stany Zjednoczone zatrzymały w styczniu wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro, i od tamtej pory Kuba szuka alternatywnych dostawców w warunkach, które to poszukiwanie skutecznie uniemożliwiają.
Administracja Donalda Trumpa nałożyła w styczniu embargo na dostawy ropy do Kuby, w sierpniu ogłosiła kolejną rundę sankcji, a Trump zagroził cłami krajom, które zdecydowałyby się wysyłać paliwo na wyspę. Część takich transportów została już przez USA przechwycona. Mechanizm wtórnych sankcji, skutecznie stosowany wcześniej wobec Iranu i Rosji, sprawia, że nawet kraje skłonne do handlu z Hawaną muszą kalkulować ryzyko własnych strat. Efektem jest izolacja paliwowa bez precedensu dla Kuby od czasu rozpadu Związku Radzieckiego, który był poprzednim strategicznym dostawcą wyspy.
Warto przy tym zauważyć, że dywersyfikacja źródeł energii, budowa odnawialnych źródeł, reform struktury importu, wymagałaby lat inwestycji i dostępu do części zamiennych. Tych ostatnich również nie ma, bo sankcje blokują import komponentów infrastrukturalnych. To zamknięte koło: bez paliwa nie ma prądu, bez prądu nie działa gospodarka, bez działającej gospodarki nie ma środków na modernizację.
„Przyjazne przejęcie” i granica między presją a destabilizacją
W marcu Trump użył sformułowania o możliwym „przyjaznym przejęciu” władzy na Kubie. Waszyngton oficjalnie uznaje wyspę za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. Hawana ze swojej strony obwinia sankcje o cały kryzys i odrzuca narrację o złym zarządzaniu wewnętrznym jako jedynej przyczynie blackoutów.
Żadna forma przejęcia kontroli nad suwerennym państwem bez jego zgody nie ma oparcia w Karcie ONZ ani w Karcie Organizacji Państw Amerykańskich, które zabraniają ingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw. Precedens z Wenezuelą, gdzie zatrzymanie Maduro przez USA bezpośrednio odcięło kubańskie dostawy ropy, pokazuje, że granica między presją ekonomiczną a destabilizacją polityczną jest w tym przypadku wyjątkowo cienka. Dla krajów regionu jest to sygnał, że Waszyngton traktuje Karaiby jako obszar, w którym reguły prawa międzynarodowego mają drugorzędne znaczenie wobec interesów strategicznych, co nie ułatwia budowania regionalnych koalicji na rzecz rozwiązania kryzysu humanitarnego.
Codzienność bez wody, gazu i światła
Dla zwykłych Kubańczyków geopolityczne rozgrywki są odległe. Bliższy jest brak prądu od ponad doby, brak wody i brak możliwości ugotowania posiłku. Mieszkaniec Hawany Frank Lorenzo mówił agencji Reuters, że przerwy w zasilaniu stały się nawykiem: jeszcze dzień wcześniej jego rodzina spędziła bez prądu całą dobę, zasilanie wróciło na jedną godzinę i znów zniknęło. Nauczycielka Lidia Fernandez opisała AFP swoją sytuację słowami: „It’s one thing after another: no water, no gas for cooking, no electricity. Honestly, I don’t know how we haven’t gone crazy.” Siedemdziesięcioośmioletni Francisco Rodriguez informował, że jego dom w piątek był bez prądu już 28 godzin i obawiał się, że nie będzie miał światła przez kolejne dni. Sześćdziesięcioletnia Mercedes Rodriguez opisała agencji AP powszechne poczucie bezsilności, mówiąc: „No one can stand these constant blackouts. There isn’t enough food, there’s no water, there’s no electricity, you have no idea. The country is in such a sad state, and there are no words for what we’re going through.”
Blackouty uruchamiają lawinę wtórnych skutków: gdy przepompownie tracą zasilanie, przestaje płynąć woda; szpitalne lodówki z lekami i żywnością nie działają; łączność i transport są poważnie ograniczone. Szkoły i urzędy rządowe zostały zmuszone do zamknięcia.
Ubóstwo przyspiesza, mur strachu pęka
Kryzys energetyczny nakłada się na pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Niezależne badanie opublikowane w tym tygodniu, na które powołuje się DW, wskazuje na gwałtowny wzrost odsetka ludności żyjącej w ubóstwie w ciągu ostatnich miesięcy, za kluczowy czynnik uznając rosnące ceny żywności. Kuba zamieszkuje ponad 9 milionów ludzi.
Skala frustracji zaczyna przełamywać bariery strachu: powtarzające się blackouty doprowadziły do rzadkich na wyspie spontanicznych protestów. Nieautoryzowane demonstracje są w Kubie nielegalne, a ich uczestnicy ryzykują więzienie. To, że mimo to ludzie wychodzą na ulice, jest samo w sobie wymownym wskaźnikiem desperacji, i sygnałem, że dotychczasowe mechanizmy kontroli społecznej zaczynają działać mniej skutecznie niż dawniej.
Spirala, nie wahania
Kluczowe pytanie, które zadają obserwatorzy sytuacji na wyspie, brzmi: czy to jeszcze kryzys, z którego Kuba może wyjść, czy już strukturalny rozpad systemu energetycznego? Infrastruktura jest przestarzała i wymaga nie tylko paliwa, ale i części zamiennych, tych również nie ma, bo sankcje blokują ich import. Nawet gdyby jutro zniesiono embargo, odbudowa wydolności sieci wymagałaby miesięcy intensywnych prac i znacznych nakładów finansowych.
Bez dostępu do paliwa i komponentów każda kolejna awaria degraduje infrastrukturę bardziej niż poprzednia, niszczy elementy, których nie ma czym zastąpić. To dynamika spirali, nie wahań cyklicznych. A kolejne rundy sankcji zapowiadane przez Waszyngton sugerują, że presja w najbliższych miesiącach będzie raczej rosła niż malała.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego systemy awaryjne na Kubie nie zadziałały podczas blackoutu?
Kubańskie elektrownie i generatory rezerwowe zasilane są importowanym dieslem. Przy chronicznym braku paliwa, wynikającym z embarga USA i zaniku dostaw z Wenezueli, generatory awaryjne nie mają czym pracować. Do tego dochodzi brak części zamiennych, których import blokują sankcje. To oznacza, że każda kolejna awaria zastaje infrastrukturę w gorszym stanie niż poprzednia.
Dlaczego BBC i DW podają różną liczbę tegorocznych blackoutów?
Kuba nie stosuje spójnej, publicznie dostępnej definicji odróżniającej awarię „całkowitą” od „częściowej”. BBC liczy co najmniej sześć poważnych awarii w 2026 roku, DW podaje siedem w 2026 roku i dwanaście od końca 2024 roku. Rozbieżność wynika najprawdopodobniej z różnych progów klasyfikacji zdarzeń przyjmowanych przez redakcje, co utrudnia rzetelną ocenę skali kryzysu zarówno mediom, jak i potencjalnym organizacjom pomocowym.
Co oznacza „przyjazne przejęcie” Kuby zapowiadane przez Trumpa?
Trump użył tego sformułowania w marcu, nie precyzując, co miał na myśli w praktyce. Żadna forma przejęcia kontroli nad suwerennym państwem bez jego zgody nie jest zgodna z Kartą ONZ ani z Kartą Organizacji Państw Amerykańskich. Dotychczasowe działania Waszyngtonu, embargo paliwowe, sankcje, przechwytywanie transportów ropy, mieszczą się formalnie w ramach presji ekonomicznej, choć ich skutki humanitarne są poważne i dotykają przede wszystkim zwykłych mieszkańców wyspy.
Czy kubański system energetyczny może się sam odbudować?
Bez dostępu do paliwa i części zamiennych, których import blokują sankcje, każda kolejna awaria degraduje infrastrukturę bardziej niż poprzednia. To dynamika narastająca, nie cykliczna. Nawet gdyby embargo zostało zniesione, odbudowa wydolności sieci wymagałaby miesięcy intensywnych prac i znacznych nakładów finansowych, zasobów, których Kuba przy obecnym poziomie ubóstwa i izolacji gospodarczej nie posiada.
Fot. Central Intelligence Agency / Wikimedia Commons (Public domain)









