Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego przestał być wyłącznie sporem o obsadę stanowisk sędziowskich. Coraz wyraźniej staje się pytaniem o granice władzy, poszanowanie prawa i elementarne zasady funkcjonowania państwa. Podczas wystąpienia po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim Paweł Kukiz nie przebierał w słowach. Jego ocena działań obozu Donalda Tuska była wyjątkowo ostra. Poseł nie ograniczył się przy tym do samej krytyki. Przedstawił także propozycje, które mają doprowadzić do systemowej zmiany zasad funkcjonowania Trybunału.
Państwo w pułapce politycznej wojny
To, co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego, jest kolejnym przejawem głębokiego kryzysu polskich instytucji. Zamiast stabilnego systemu, w którym prawo stanowi granicę dla każdej władzy, obserwujemy narastający konflikt, w którym kolejne polityczne obozy kwestionują działania swoich poprzedników, a najważniejsze organy państwa stają się areną walki o wpływy.
Paweł Kukiz podczas swojego wystąpienia nie pozostawił wątpliwości, że za obecną sytuację szczególną odpowiedzialność ponosi rząd Donalda Tuska. W jego ocenie sposób postępowania obecnej ekipy wobec Trybunału przekracza granice zwykłego politycznego sporu.
Polityk użył mocnych słów, komentując wydarzenia związane z funkcjonowaniem instytucji.
„Słowo bandytyzm to jest mało powiedziane i nie chodzi mi absolutnie o skład sędziowski” – stwierdził.
Kukiz zwraca uwagę na zasadniczy problem: jeżeli w państwie demokratycznym spór o kompetencje instytucji rozstrzygany jest poprzez demonstrację siły, presję i fakty dokonane, pojawia się pytanie o rzeczywistą rolę prawa i konstytucyjnych procedur.
Donald Tusk i odpowiedzialność za eskalację konfliktu
Poseł nie próbował przedstawiać obecnego kryzysu jako problemu, który pojawił się nagle. Przypomniał, że konflikt wokół Trybunału ma znacznie dłuższą historię, a odpowiedzialność za jego narastanie ponoszą kolejne ekipy rządzące.
Nie oznacza to jednak, że obecny rząd może zasłaniać się błędami poprzedników. To właśnie władza sprawująca obecnie rządy odpowiada za swoje decyzje, sposób ich realizacji i konsekwencje dla funkcjonowania państwa.
Kukiz krytycznie odniósł się również do sposobu postępowania samego Donalda Tuska. Podkreślił, że premier stosuje „metody lumpproletariusza”.
Sedno jego zarzutów sprowadza się do kwestii fundamentalnej: żadna większość parlamentarna nie powinna traktować instytucji konstytucyjnych jak politycznej własności, którą można dowolnie przejmować, przebudowywać i podporządkowywać bieżącym interesom.
Jeżeli zasady funkcjonowania państwa zmieniają się w zależności od tego, kto aktualnie dysponuje większością, trudno mówić o stabilnym porządku ustrojowym.
Kukiz przedstawia dwa rozwiązania. Koniec partyjnego dyktatu?
Szczególnie istotną częścią wystąpienia były propozycje, które Paweł Kukiz wraz z Jarosławem Sachajką przedstawili prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Pierwsza zakłada zmianę konstytucji i wprowadzenie zasady, zgodnie z którą sędziowie Trybunału Konstytucyjnego byliby wybierani większością dwóch trzecich głosów w Sejmie.
Taki mechanizm wymagałby porozumienia wykraczającego poza aktualną większość rządzącą. W praktyce oznaczałby konieczność poszukiwania kandydatów, którzy mogliby uzyskać poparcie również części parlamentarzystów spoza obozu władzy.
Druga propozycja przewiduje zgłaszanie kandydatów przez kluby parlamentarne, a następnie losowanie spośród 40 osób. Założeniem przedstawionego rozwiązania jest również wykluczenie z tej puli polityków i dotychczasowych sędziów Trybunału.
Obie koncepcje mają ograniczyć możliwość zawłaszczania instytucji przez aktualną większość parlamentarną. Oczywiście wymagają szczegółowego dopracowania prawnego, ale dotykają problemu, który od lat pozostaje nierozwiązany: jak zagwarantować, aby obsada najważniejszego organu kontroli konstytucyjności prawa nie była wyłącznie rezultatem parlamentarnej arytmetyki?
„Mnie interesuje przyszłość państwa, a nie wasza klikalność”
W wystąpieniu Kukiza pojawił się także wyraźny sprzeciw wobec sprowadzania całej sytuacji do medialnego spektaklu. Zapytany o wydarzenia i przepychanki wokół Trybunału, poseł zwrócił uwagę, że najważniejszy jest nie chwilowy obraz konfliktu, lecz przyszłość państwowych instytucji.
„Mnie interesuje przyszłość państwa, a nie wasza klikalność” – powiedział.
Zapytany zaś przez dziennikarkę prorządowych mediów, kto kogo szarpał – prezydent Karol Nawrocki sędzię TK, czy sędzia TK Karola Nawrockiego, odparł:
„Pani mnie pyta o to, czy tam prezydent się szarpał, czy się nie szarpał. Co to ma za znaczenie? Ja nie przyszedłem w sprawie szarpania, tylko przyszedłem w sprawie tego, by państwo funkcjonowało sprawnie”.
„Wielu z państwa sprawy szarpania stawia wyżej niż sprawy interesu narodowego i przyszłych pokoleń”.
Ta wypowiedź dobrze oddaje istotę jego stanowiska. Spór o Trybunał nie powinien kończyć się na wymianie oskarżeń, konferencjach prasowych i politycznych demonstracjach. Potrzebne są rozwiązania, które będą obowiązywać niezależnie od tego, kto wygra kolejne wybory.
Nie wystarczy zmienić rządzących. Trzeba zmienić zasady
W wystąpieniu Pawła Kukiza wybrzmiał jeszcze jeden ważny wątek. Polityk zwrócił uwagę, że problemu nie rozwiąże samo przejęcie władzy przez inny obóz polityczny. Jeżeli mechanizm pozostanie ten sam, kolejna większość może powtórzyć działania swoich poprzedników.
Dlatego postuluje zmianę konstytucyjnych zasad wyboru sędziów i przebudowę systemu, który – w jego ocenie – sprzyja partyjnemu podporządkowywaniu instytucji państwowych.
To właśnie w tym miejscu jego propozycje wykraczają poza bieżący konflikt polityczny. Dotyczą bowiem pytania, czy Polska ma być państwem opartym na trwałych regułach ustrojowych, czy też państwem, w którym każda zmiana większości parlamentarnej oznacza kolejną walkę o przejęcie instytucji.
Rząd Donalda Tuska musi ponosić odpowiedzialność za własne decyzje i ich skutki. Nie może traktować krytyki swoich działań jako próby obrony poprzedniej władzy. Tak samo jednak każda przyszła ekipa rządząca powinna być związana tymi samymi konstytucyjnymi ograniczeniami.
Wokół Trybunału Konstytucyjnego rozgrywa się dziś coś znacznie poważniejszego niż kolejny partyjny spór. Stawką jest wiarygodność instytucji państwa, zaufanie obywateli do prawa i zasada, że władza – niezależnie od tego, kto ją sprawuje – nie stoi ponad konstytucją.
Paweł Kukiz postawił sprawę ostro i przedstawił własne propozycje wyjścia z kryzysu. Teraz pozostaje pytanie, czy politycy będą gotowi rozmawiać o rzeczywistej reformie, czy też Trybunał nadal będzie zakładnikiem kolejnych odsłon politycznej wojny.










[…] Czytaj także: Paweł Kukiz bezlitośnie o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego. „Bandytyzm to mało powie… […]