Radny Lwowa trafi na polską listę osób niepożądanych. Kara za czczenie UPA

0
161
ELIGERE.PL | Pomnik „Rzeź Wołyńska” w Domostawie autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Foto: Jacek Adamczyk /Eligere.pl
ELIGERE.PL | Pomnik „Rzeź Wołyńska” w Domostawie autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Foto: Jacek Adamczyk /Eligere.pl

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdecydował o umieszczeniu radnego Lwowa Swiatosława Szeremeta w wykazie osób, którym zostanie zakazany wjazd do Polski. Decyzja jest odpowiedzią na uchwałę władz Lwowa, które postanowiły, że rok 2027 upamiętni Ukraińską Powstańczą Armię oraz jej dowódcę Romana Szuchewycza. Pomysłodawcą tej inicjatywy jest sam Szeremet.

Informację o wpisaniu radnego na listę osób niepożądanych szef polskiej dyplomacji przekazał, publikując na platformie X treść podpisanego wniosku: „Podpisałem wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP wobec radnego Lwowa P. Szeremeta, rekonstruktora Galizien Waffen-SS, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem R.Szuchewycza, dowódcy UPA, który wydawał rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków”.

Czytaj także: Czarna lista SBU zamknęła mu granicę. Historyk jechał na pogrzeb ofiar Wołynia, nie został wpuszczony na Ukrainę

Decyzja władz Lwowa wywołała krytykę ze strony polskich polityków. Poseł Rozwoju Plus Waldemar Buda ocenił, że działania Ukrainy, której pozycja na arenie międzynarodowej słabnie, trudno wytłumaczyć.

Podobne restrykcje wobec Szeremeta już w 2017 roku

Polskie władze nałożyły na Szeremeta podobne ograniczenia już wcześniej. W 2017 roku radny Lwowa otrzymał roczny zakaz wjazdu do Polski w związku z blokowaniem prac ekshumacyjnych na Wołyniu, gdzie nadal spoczywają szczątki ofiar zbrodni sprzed ponad ośmiu dekad.

Czytaj także: Rząd nie zaakceptował kandydata Nawrockiego na ambasadora w USA

Mowa o zbrodni wołyńskiej, antypolskiej czystce etnicznej przeprowadzonej przez nacjonalistów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, którą Instytut Pamięci Narodowej kwalifikuje jako ludobójstwo. Mordy trwały w latach 1943-1945 i objęły nie tylko Wołyń, lecz także Galicję Wschodnią oraz pogranicze Lubelszczyzny i Polesia. Historycy szacują liczbę polskich ofiar na 50 do 120 tysięcy, a ukraińskich, zabitych w odwecie, na 2 do 3 tysięcy.

Prokuratorzy IPN prowadzą obecnie 32 śledztwa w tej sprawie. Kulminacją rzezi był atak oddziałów UPA na blisko sto polskich miejscowości 11 lipca 1943 roku. Dzień ten Sejm ustanowił w 2016 roku Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.

Spór o historię między Warszawą a Kijowem

Ukraińscy politycy po raz pierwszy zaczęli strzelać fochy, gdy prezydent Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu po tym, jak ten nadał jednej z jednostek wojskowych imię bohaterów UPA. Niedługo potem Zełenski zapowiedział budowę Panteonu Narodowego, w którym mają zostać upamiętnieni między innymi ukraińscy nacjonaliści odpowiedzialni za zbrodnię wołyńską. Projekt ustawy w tej sprawie przyjął ukraiński parlament (Rada Najwyższa).

Na początku lipca prezydenci obu krajów rozmawiali podczas szczytu NATO w Ankarze. Po spotkaniu z Zełenskim Nawrocki przyznał dziennikarzom, że w kwestiach historycznych strony nie doszły do porozumienia, podkreślając, że sprawy związane z UPA i banderowską symboliką pozostają dla niego nienegocjowalne.

Materiał przygotowany z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj